butthead/subvert
Hi, dzisiaj wywiad z tworca czolowego zina (bo chyba mozna tak powiedziec, a jak jakis lamus twierdzi inaczej to niech wypusci swojego przed grudniem 2013 roku, albo chociaz napisze w nim wiecej niz 10kb textu) polskiej sceny crack, czyli butthead'em, tym razem to ja, czyli skorumpowany przez system, poszkodowany przez ministerstwo oswiaty i opetany przez fanatykow serkow danio bart bede sie znecal nad dzisiejszym bohaterem, nie bede zasypywal jablek w popiele i qrde juz stracilem jak to zwykle watek, aa tak no jedziemy wielbiciele w32dasma, wszak w spak lektury trzeba czytac:
bart> Houk, podobno pracujesz w warzywniaku na rogu, sprzedajesz kartofle, opowiedz nam jak zaczela sie twoja kariera w branzy spozywczej, kto cie w to wciagnal, ile juz lat siedzisz w tym biznesie, jakie widzisz perspektywy, nowe rynki zbytu?
butthead> ave! kartofle to nie jest prosta sprawa, jakby sie wydawac wszystkim moglo. siedze w tym od zawsze wiec cos o tym wiem. poczatki byly of coz trudne, wiesz jak to jest, czasem trzeba dla 'dobra kariery dac cztery litery' to temu to tamtemu... huh.. perspektyw nie widze zadnych, brak swiezej krwii, powoli odchodzi stara gwardia zaprawiona jeszcze w bojach ze stonka ziemniaczana.
bart> Wedlug mnie najlepsze kartoflane danie to placek ziemniaczny z frytkami posypany maka ziemniaczana z lekka nutka dekadencji, a jakie jest twoje ulubione kartoflane danie?
butthead> to pytanie jest na poziomie 'bravo girl rozmawia z jackiem kuroniem', ale i tak na nie odpowiem... moje ulubione kartoflowe danie to oczywiscie salatka pomidorowa z ogorkami kwaszonymi. nastepne prosze...
bart> Wiem, ze poslugujesz sie 2 pseudonimami, jeden z nich to "sprzedawca kartofli", skad on sie wzial, bo czuje, ze tak naprawde kryje on jakas glebsza prawde, anizeli brutalna ziemniaczana papka. Twoj 2 pseudonim to 'butthead', przypuszczam, ze pochodzi on ze slynnego show mtv, ale sam opowiedz czy identyfikujesz sie z animowanym bohaterem, czy laczy was jakas wiez emocjonalna?
butthead> o pierwszym pseudo nic nie powiem bo to sprawa osobista, a rany ciagle nie sa zagojone [dosc powiedziec, ze bylo ciemno, alkoholu full i nic nie pamietam]. drugi nick sie zawzial tak jak powiedziales z mtv... a bylo to tak, cieple kapcie, zimne pifko, mokra szesnastka i wlaczony telewizor.. do beavisa i butt'a podchodzi jakis kolo i mowi, ze da im kupe forsy za pykniecie jego narzeczonej... chlopaki of coz sie zgodzili, tyle ze mysleli iz chodzi o odbycie stosunku damsko-[dwu]meskiego, tymczasem naszemu dziwnemu kolesiowi chodzilo bardziej o doprowadzenie do zakonczenia jej czynnosci zyciowych [zwanego powszechnie ujebaniem na dobre, tudziez zabiciem]. no nic, obie strony myslaly ze wszystko jest jasne wiec para b&b przystapila do wykonania zadania.. podchodza pod domek, puk, puk, srutututu, leci dialog:
beavis: hehhhehh twoj chlopak mowil, ze mamy cie pyknac, hehehhhehh
paniena: o rzesz to pokurcz jebany, z foczego wytrysku wziety
butt: hehehhehh
paniena: oki, chlopaki jakos sie dogadamy.. dam wam dwa razy tyle kasy jesli wy pykniecie jego!
beavis: ke? nigdy, bleeeuuhgghh... [odglos vomitowania]
butt: hehhehh... cool :]
no i wlasnie dlatego stwierdzilem, ze bede butthead'em. mysle, ze to rozwialo wszystkie twoje watpliwosci.
bart> Teraz troche historii, opowiedz nam kiedy i jak powstala grupa UFO, jakie miala cele, kto nalezal do sqadu, jak szla produkcja i w koncu jak doszlo do upadku grupy. Moglbys tez wyjasnic sprawe z reaktywowaniem ufo, pamietam, ze chyba w 2000 pojawila sie nawet wasza nowa strona, ale potem jakos to umilklo?
butthead> no tak... bylo cieple lato, choc czasem padalo, duzo wina sie pilo, trawe sie palilo :] a tak w zasadzie to chyba byla zima i pizdzialo ostro nawet, nevermind.. bylo to w pizdu czasu temu, starzy kupili mi modem pod choine i zaczalem odkrywac swiat bbs'ow... mialem kolesia, co sie zwal s0ol, taki normalny czlowieczek co go z podworka znalem, wymienialismy sie jakimis warezami etc. i ten wlasnie kolezka zalozyl w moim miescie bbs'a, ktory to nam sie wydawal extra-ql-elite a w rzeczywistosci lameria mocno zalatywal :] ale nie o tym mialem mowic.. w kazdym razie ten kolezka i ja postanowilismy zalozyc groopke, a co tez bedziemy elite... nazwa sie wziela od napisu na murze w okolicach mojej chaty, ktory brzmial: 'usmiechniety funkcjonariusz ormo' [a pod spodem byl rysunek lysego kolesia w ciemnych okularach, ale to nieistotne ;], czyli w skrocie ufo... grupka byla oczywiscie mega elite, wypalalismy ostro plytki z warezem i opychalismy wsrod znajomkow, czasy byly zajebiste, bo malo kto mial nagrywary wiec na plytach naprawde sporo mozna bylo zarobic. oprocz tego prowadzilismy tego bbs'a etc. wtedy tez udalo mi sie jakims totalnym fuksem zlamac kilka programow, wiec wypuscilem pare crackow pod tym logiem... ufff... minal jakis czas, tepsa wprowadzila numer dostepowy, a ja w polowie 1998 roku poczulem ostry power i zaczalem crackowac na maxa. wtedy mniej wiecej wpadlem na pomysl odnowienia ufo i zrobienia z niej grupy crackerskiej... of coz zaraz dalem znac do s0ol'a, ten pomysl podchwycil i zaczelismy gadac wokol jakie to z nas crackery... jakis miesiac pozniej wyczail mnie zomo i dal znac o swojej grupie dyskusyjnej crackpl - tak zlapalem pierwszy kontakt z dzisiejsza tzw. scena :] uhh... ale zbaczam z tematu. w tamtym okresie nie bylo zadnych innych grup [tzn. nic mi o takich nie bylo wiadomo], wiec przed ufo stawialem jeden cel: lamanie polskiego softu! ze skladem to bylo roznie, raczej cienko - widac nie bylem zbyt dobrym organizerem. ci pierwsi memberzy, z ktorymi jeszcze wypalalem plytki szybko odeszli, bo polamac to by oni mogli co najwyzej raczki trzyletniej dziewczynce chorej na artretyzm :] potem zgadalem sie jakos chyba na irc z mysterio, ktory to mi towarzyszyl w nic nie robieniu. grupa sie lekko ozywila na poczatku 1999 gdy dolaczyl golem [jeden z lepszych crackerow tamtego okresu], beginner i jeszcze kilku kolesi. wtedy naprawde sporo produkowalismy, wiecej niz crackpl, ktore juz wowczas przezywalo ostre zastoje. niestety potem sie jakos urwalo, ja sie zajalem troche innymi rzeczami i grupa umala smiercia naturalna. z ta reaktywacja to bylo tak, ze zebralem nowych ludzi, cos tam chcialem zaczac dzialac ale wyjechalem na studia i wszystko opadlo :] wina lezala oczywiscie po mojej stronie, bo wystarczylo to tylko lepiej zorganizowac. eehh... bylo, minelo.
bart> Okiem profesjonalisty ocen scene z Monty Pajtona, gdy Swieta Inkwizycja lapie jedna babcie i torturuje ja, sadzajac na wygodnym fotelu.
butthead> ja sie moze nie znam, ale czy to sie nie nazywalo hiszpanska inkwizycja? hmm... kto wzywal hiszpanska inkwizycje?
bart> Czy przed cala afera z UFO nalezales do jakiegos innego teamu, kto cie w to wciagnal, pierwszy prog, pierwsze boje z si, pierwszy styk z kodem asemblera, pierwsze rozczarowanie, ogolnie poczatek poczatkow (tylko bez chaosu prosze :)
butthead> o ufo juz sie rozpisalem wczesniej, wiec nie bede sie powtarzal. w cracking wciagnalem sie calkowicie sam i jestem z tego dumny :] wprawdzie zajelo mi kilka lat aby wykumac o co w tym wszystkim chodzi, ale coz... pierwszy prog to byl pc-commander, taki lame klon nortona. rozwalilem go maxymalnym fuksem, ale nigdy nie zapomne tego zajebistego uczucia kiedy crack po raz pierwszy zadzialal. pierwszych bojow z si wole nie wspominac, bo to byla meczarnia. pamietam tylko, ze w ogole nie chcial mi sie zaladowac komp z si i przez dwa tygodnie nie moglem wyczaic o co w tym wszystkim chodzi. pierwszy styk z kodem to byly pierwsze proby programowania, zaraz po dorwaniu zajebistej ksiazki andrzeja dudka 'jak pisac wirusy'... do dzis wspominam z rozrzewnieniem tego pierwszego proga, ktory slicznie zawieszal mi komputer :] o pierwszym rozczarowaniu to wlasciwie nie ma co pisac, ona miala pod trzydziestke, ja tylko cztery wiosenki, a mama w ogole nic nie wiedziala [bo gdyby wiedziala, to by mnie nie prowadzala codziennie do tego przedszkola].
bart> Obecnie nalezysz do 1 osobowej grupy subvert, powiedz nam jakie stanowisko zajmujesz w teamie i czy trudno bylo je wywalczyc? Czy nie kusilo cie zeby zamiast zakladac nowa grupe wstapic do jakiejs juz istniejacej np. do CrackPl?
butthead> grupka w zasadzie to nie jest juz jednoosobowa, bcoz nalezy do niej jeszcze aarica... ta dziewczyna chciala sobie kieds porysowac na moim kompie, wiec jej zapuscilem aciddrawa na odczepnego, ale jej sie spodobalo :] narysowala mi nawet panele do tac'a o3h, ostatnio dawno jej nie widzialem bo wybyla na studia, ale pozdrofka wielkie. moje stanowisko jest chyba oczywiste, jestem founderem dzierzacym rowniez stanowisko prezidenta, organizera i main fuhrera. wywalczyc je bylo dosyc ciezko, ale wiesz przeciez, ze czasem trzeba cos dac dla dobra kariery... ehh o tym juz chyba mowilem ;] do innej grupki mnie nie kusilo, a to z kilku powodow. po pierwsze to nie jestem raczej zwierzeciem stadnym... po drugie to nie wyobrazam siebie w roli jakiegos trialowca :] po trzecie to mysle, ze nie ma w polsce grupy w ktorej bym sie dobrze czul... po prostu kazdej mam cos [czytaj: sporo] do zarzucenia. no i po czwarte, najwazniejsze chyba to gdybym byl w jakiejs konkretnej grupie nie moglbym swobodnie na nia wrzucac w tac'u, co pewnie zmniejszyloby moja wiarygodnosc. a tak jestem sobie na uboczu w subvert i moge spokojnie pisac co mysle :] oczywiscie nie znaczy to, ze juz nigdy nie bede nigdzie dzialal. sadze jednak, ze jesli moglbym byc w jakiejs grupie, to tylko w takiej ktora bym wspoltworzyl od jej poczatkow... moze kiedys sie nadazy taka okazja, ze znajde kilku lamerow mojego pokroju i cos razem pokombinujemy... wiem na pewno, ze juz nie bede zakladal zadnej grupy samemu.. po doswiadczeniach z ufo moge powiedziec, ze nie jestem zbyt dobrym organizerem i sam nie podolam takiemu zadaniu.
bart> Wracajac do CrackPl, co sadzisz o obecnej pozycji cp teraz, rok temu i calkiem na poczatku sceny crack w Polsce (omow te 3 etapy), co myslisz o masowych joinach do tej grupy ostatnimi czasy, tonacy deski sie trzyma?
butthead> w chwili obecnej znow sa najlepsi [najbardziej produktywni] w polsce, to nie ulega dla mnie zadnej watpliwosci. wielka trojca nowych [strong, eax, divine] wymiata w revolution project az milo. rok temu to bylo totalne dno, w zasadzie to tylko ty i imagi cos tam robiliscie... az dziw bierze, ze sie z tego podniesli... tu duze zaslugi ma na moj gust smola - on jest zdecydowanie lepszym organizerem anizeli ja :] a na poczatku... no coz... jak dla mnie to im od poczatku zle z oczu patrzylo, hehe... nie, tak serio to byl calkowity miszmasz, przyjmowali jakis kolesi prosto z kosmosu etc. bylo tam kilku naprawde wartosciowych ludzi jak np. taki troche zapomniany koles janaz [hmm.. z tego co pamietam to on napisal pierwszego keygena w polsce]. ale bylo tez full lamerow, nie bede ich moze wymienial bo juz odeszli. fajne na poczatku odchodzily akcje na liscie dyskusyjnej, ta cala fuzja z bless, przymierze z rafalem platkiem... smiechu bylo co nie miara :]
bart> Czy co wielokrotnosc 100dni, 33dni, 69dni, miesiaca, pograzasz sie w zalu za ofiarami WtC, czy zapalasz wtedy swieczke w oknie, jointa czy papierosa? Czy brak tego typu zachowan uwazasz za wyraz choroby umyslowej i czy chodzeniem do mak donalda, mozna nadrobic to opoznienie w stosunku do reszty "normalnego" spoleczenstwa?
butthead> szkoda troche tych ludzi co zgineli, a w sumie to ich bliskich, bo tym pierwszym to i tak juz wszystko jedno. swieczek nie pale, bo od patrzenia na nie sikam po nocach i mi mama nie pozwala. fajkof tez nie pale, bo to mi akurat tatus zabrania... czasem zdazy sie wypalic troche amsterdamki, co to dziadzius pod zwisnietym podbrodkiem z holandii przywiezie, ale to raczej nie z zalu w intencji ofiar wielkiej zadymy kilku terrorystow, tylko tak sobie dla smaku ;] za osobe chora psychicznie sie oczywiscie uwazam, bo jak bym mogl wytrzymac na tym posranym swiecie? opoznienie w stosunku do normalnego spoleczenstwa staram sie nadrabiac codziennym aerobikiem i wyciskaniem soku z gumijagod... aha.. i jebac mc'donalda! :]
bart> Wymien procentowo ile osob twoim zdaniem z listy cp-forum to elita, fachowcy, wyrobnicy, nudziarze, lamy, inni i czy taki stan cie zadowala?
butthead> tak szczerze mowiac to wali mnie jaki jest stan na cp-forum :] lista jest juz martwa od kilku lat, az sam sie sobie dziwie po cholere ja czasem przegladam. ale jeslimoge sie bawic w jakies procentowe szacowanie to.. hmm.. elita.. dziwne slowo, niektorzy by sie pewnie obrazili gdyby ich tak nazwac, ale niewatpliwie istnieje taka grupa, ktora mozna by tym mianem okreslic. to sa ludzie ktorzy duzo dla sceny robia/zrobili i jest ich garstka (moze z 10%), ale to oni daja najczesciej o sobie znac i sa najbardziej widoczni. fachowcow jest jeszcze mniej, a sklad tej grupy ludzi ustala sie z tych, ktorzy nie sa elita, bo nic nie robia dla sceny, ale jak czasem wyskocza z jakims textem to kopara opada... oni bawia sie w cracking dla 'rozkoszy lamania glowy' i sa naprawde dobrzy w tym co robia (2%). wyrobnicy to ludzie, z ktorych kiedys bedzie elita.. oni lamia na potege, utrzymuja cale revolution project, bez nich nie byloby sceny. im sie jeszcze chce w to bawic, nie sa tak znudzeni jak elita i jest ich moze z 17%. nudziarze - ten jest tylko jeden [przez skromnosc nie wymienie swojego nicka - 1%]. lamy to buraki, ktore gowno wiedza, gowno zrobily dla sceny i wypowiadaja sie na tematy o ktorych nie maja zielonego pojecia [10%]. pozostali to szara masa, nic nie robia, moze kiedys zaczna, na razie sluchaja i sie przypatruja [60%]. no i to by bylo na tyle jesli chodzi o obecne forum... mam nadzieje, ze sie nigdzie nie jebnalem w obliczeniach i lacznie mi wyszlo te 100% :]
bart> Opowiedz nam jak widzisz obecnie sytuacje na polskiej scenie, regres, postep czy totalne olewajstwo?
butthead> wiesz co, zadawalem to pytanie wszystkim ludziom z ktorymi robilem wywiady, i dopiero teraz poczulem jak bardzo jest ono kretynskie :] oczywiscie ocena sytuacji zjawiska tak bardzo zlozonego jak scena, w kilku zdaniach jest z gory skazana na to, ze bedzie niepelna. ogolnie wydaje mi sie, ze wszystko zalezy od punktu widzenia albo moze bardziej od tego, jakie sie ma wzgledem owej sceny oczekiwania. ja kiedys mialem je dosyc wybujale, dlatego tez scena w polsce byla dla mnie lame. i tak bez watpienia jest, jesli porowna sie nas do tego co jest na swiecie. u nas wszystko poszlo w troche innym kierunku niz tam, a wynikalo to z tego, ze bylo w polsce zbyt malo ludzi ktorzy kumali ducha sceny. ten proces jest raczej nieodwracalny. teraz nie da sie wytlumaczyc jakiemus kolesiowi, ze zachowuje sie jak lamer, bo on juz zyje w zupelnie innym swiecie. tak to wyglada z perspektywy kolesia, ktory chcialby widziec w polsce scene zgodna ze swiatowymi standardami. ja ostatnio jednak zmienilem swoje nastawienie, odpuscilem sobie w niektorych kwestiach i stwierdzilem, ze nie wszystko co sie w polsce dzieje jest zle. jest sporo fajnych ludzi, cos sie dzieje, ogolnie da sie wytrzymac :] mysle, ze scena w polsce sie rozwija. ma swoj bardzo specyficzny klimacik [zeby nie powiedziec smrodek], ale jest niewatpliwie w stanie ciaglego rozwoju. moze tylko przydaloby sie wiecej sensownych nowicjuszy, ale to tez sie zmienia na lepsze w ostatnim czasie. podsumowujac: jest spoko, co nie znaczy, ze idealnie. zawsze jest sie do czego przyczepic, dlatego chyba szybko nie skoncza mi sie tematy do nowych textow :]
bart> Cholernie intryguje mnie sprawa zawartosci tajemniczej walizki z "Pulp Fiction", Vincent Vega gdy otworzyl ja az zaniemowil, bijacy od niej blask do dzisiaj nie daje mi spac po nocach, nawet w scenariuszu nie pisze co to jest, a nie znam Tarantino, zeby osobiscie sie go zapytac co mialo byc w tej cholernej walizce, czy bylbys w stanie pokusic sie o odgadniecie co ona kryla? Przy okazji mozesz powiedziec, ile razy widziales ten film.
butthead> hmm.. jedyne co mi przychodzi to glowy to serial do pajaczka :] nie wiem, chyba zbyt malo razy widzialem ten film, ze dwadziescia tylko, ale mi najbardziej sie podoba akcja ratowania pani walles z zapasci... ahh.. te bystre uwagi vincenta w stylu: 'mam ja dziabnac trzy razy ?' etc. :]
bart> Co sadzisz o lamerstwie na scenie, tzn. nie mowie o newbies, chociaz niekiedy mozna miedzy nimi postawic znak rownosci, czy sadzisz, ze elita powinna sie od nich odseparowac, mam na mysli nie publikowac nowych tutoriali, wyjebac z list wszystkich ludzi, ktorzy nie naleza do scenowej braci itp. restrykcje?
butthead> powiem to tak... ludzie, ktorzy siedza sobie spokojnie na listach i nie wadza nikomu, a cos tam od czasu do czasu poczytaja i polamia sa dla mnie zupelnie w porzo i mam do nich raczej obojetny stosunek. niesamowicie mnie natomiast wkurwiaja kolezkowie, ktorzy gowno wiedza o temacie, a uwazaja sie za mastahow tylko dlatego, ze naleza do jakis lame-grup. od takich ludzi dosyc ciezko jest sie calkowicie odseparowac, chyba wystarczy ich tylko wysmiac i problem zniknie sam. moze przytocze tutaj mala przypowiesc, autorstwa jezusa ch., ktora nie zmiescila sie niestety w scenariuszu biblii, ale pasuje do tej sytuacji idealnie... 'gowno nalezy omijac z daleka jak dlugo sie tylko da. jesli jednak zaczyna ono za bardzo smierdziec to trzeba cos z nim zrobic, bo moze nadejsc dzien kiedy sie go ominac nie da.' :]
bart> Od jak dawna marzyles zeby zostac trenerem Pokemon? Ile czasu poswiecasz zeby wytrenowac nowego pokemona? Czy twoim zdaniem druzyna "R" bedzie kiedys miala szanse totalnie zdominowac lige Pokemon?
butthead> ke? zupelnie nie kumam czaczy w klimacie pokemonow wiec nie mam pojecia o co ci chodzi :] a w domciu wszyscy zdrowi?
bart> Jak myslisz, czemu na naszym krajowym podworku tak duzo jest tutoriali w stylu s 0 l -1 "da Krax" a brak zaawansowanych rzeczy jak opisy zabezpieczen opartych na roznych ciekawych algorytmach kryptograficznych, czy jest to spowodowane wyzej wspomnianym zamykaniem sie sceny, czy moze brakiem odpowiedniego wyszkolenia?
butthead> mysle, ze to jest normalna sytuacja. to znaczy przynajmniej jesli chodzi o mala liczbe zaawansowanych tutorow... chodzi o to, ze napisanie dobrego tuta to nie jest jakas bulka z maslem. trzeba poswiecic sporo czasu aby zlamac, a wczesniej jeszcze znalezc jakies ciekawe zabezpieczenie. z progsami tak to jest, ze te trudniejsze zdarzaja sie bardzo rzadko i najciesciej sa poza zasiegiem, a te slabe to normalka i codziennosc. jakis mlody sobie zacznie kraczyc, zobaczy, ze mu niezle idzie z prostym softem to od razu chce sie z tym podzielic... to jest chyba normalne, glupia jest tylko reakcja innych na takie rzeczy. to znaczy takiego kolesia to dla mnie trzeba wysmiac, a nie powiedziec: dobra robota, probuj dalej. niestety wiekszosc wybiera ta druga opcje i dlatego jest tak jak jest. gdyby wszyscy sie z tego smiali to powoli takie tutory przestaly by sie pojawiac, az calkowicie by zanikly. antidotum wyglada wiec imo podobnie jak przy problemie lamerstwa. pojawianie sie nowych tutow traktujacych o wyeksploatowanych tematach jest bezsensowne, wprowadza sie tylko zamet i chaos. newbie, ktory naprawde chce sie czegos nauczyc ma problemy zeby znalezc jakis rzetelny text bo wokol sama tandeta. produkowanie prostych tutorow mialo sens moze jeszcze ze dwa lata temu, ale teraz to juz czysty idiotyzm.
bart> Wyobrazmy sobie, ze wygrales wlasnie w lotka, ani ten dzidek co mieszka obok i gra 60lat ani kolezanka z sasiedniego straganu co po liczby dzwoni do Davida Harkleya, tylko wlasnie ty wygrales dajmy na to 1milion dolarow (w przeliczeniu), kupilbys sobie oprogramowanie takie jak IDA, SI, HIEW czy nadal bys jechal na tym co za "friko"?
butthead> uhhh... wlasnie wyobrazilem siebie jak siedze na plazy na bahama, wokol mnie full zajebistych panienek, browarek sie leje... aaa.. rzucil bym ten caly cracking w cholere :]
bart> Czy pisanie programow w MASM z wykorzystaniem skladni HLL to czyste chamstwo, czy tylko dla takich masochistow jak ja, pisanie sub eax,eax wydaje sie bardziej sensowne od zapisania ZERO eax??
butthead> no coz... mysle, ze najbardziej sensownym byloby pisanie subZERO, bo chociaz nie jest to moja ulubiona postac z mortala to fajne mial to zamrazanie... ale liczyl sie tylko w masce, bo bez maski to wyglada jak ostatnia ciota :] zreszta ja i tak wole barake, wiec o czym my tu w ogole rozmawiamy ?
bart> Czy jako maly chlopiec a) ganiales sie z qmplami po murach na czas, b) biles mlodsze i slabsze dzieci, c) robiles rozne experymenty pirotechniczne, d) meczyles joystick na c64 w grach sportowych, olimpiada itp?
butthead> oczywiscie ze poprawna jest odpowiedz b, zaczajalem sie zawsze w parku, w krzaczunach z kijem i lopata... jak przechodzila jakas mala dziewczynka to jeb ja w ta glupia morde. w wieku 17 lat po raz pierwszy udalo mi sie uciec przed rozwscieczonym tatusiem, rok pozniej nawet trafilem w mamusie, przez nastepne dwa lata lezalem wprawdzie w gipsie po rozstrzygnieciu spornych kwestii z jeszcze bardziej rozwscieczonym tatusiem, ale teraz powoli wracam do formy.. wczoraj udalo mi sie nawet poruszac najwiekszym palcem u prawej stopy - lekarz powiedzial, ze jestem na dobrej drodze aby reszte zycia spedzic na foteliku z przykreconymi kolkami. co do pozostalych odpowiedzi to moglbym jeszcze zaakceptowac 'a', tyle tylko, ze ganialem sie tylko raz... niestety mnie zlapali i potem milo nie bylo... wiesz, azja tuchajbejowicz mial takie akcje, tylko ze on nie przezyl :]
bart> Czy widzisz w projekcie RP szanse dla nowych pokolen crackerow, czy moze to chwilowy zryw? Czy nazwa projektu RP nie kojarzy cie sie z czyms znajomym, albo kims i opowiedz jakie emocje odczuwasz w zwiazku z ta osoba, rownie dobrze mozesz przekazac jakies "serdeczne" pozdrowienia.
butthead> wlasciwie to sam juz nie wiem co mam o tym myslec, tyle sie to trzyma ze az dziwne. czy to jest szansa dla nowych pokolen? nie mam pojecia, czas pokaze :] nazwa rp kojarzy mi sie oczywiscie z 'rozdzielnikiem pradu', a tobie nie? dobra, dobra.. powiem cos o tym platku, bo co to by byl za wywiad, gdyby go nikt nie zbluzgal :] otoz koles ten wzbudza we mnie lekka niechec, ktora nie bierze sie stad, ze wyjebal nam listy, przesladowal strony czy cos w tym stylu. po prostu kiedys mnie obrazil, a ja juz tak mam, ze czasem moze i wybaczam, ale na pewno nigdy nie zapominam :] sprawa polegala na tym, ze crackpl sie juz z nim dogadalo w sprawie niepublikowania crackow etc., a ja oczywiscie [jako, ze do crackpl nie nalezalem] oblalem to cieplym moczem i puscilem seriale do tego zasranego pajaka i skryby. puscilem je nie z jakiejs tam szczegolnej zawisci, ale dlatego, ze crackpl wtedy swoje wycofalo wiec zrobila sie luka na rynku :] potem chyba niejaki sezam napisal tutora o pajaczku. rafalek wykumal seriale troche pozno i powiedzial, ze jestem chamem... wywiazala sie lekka dyskusja, a rp skwitowal mnie takim textem: 'przeczytal tutorial sezama i cwaniakuje'... to mnie normalnie rozjebalo i od tej pory kolesia nie lubie... gdybym byl zlosliwy to bym powiedzial: 'zobaczyl homesite i cwaniakuje', ale nie jestem wiec go olalem :] zreszta rp to jest naprawde niezly burak, siedziec na cp-forum z rok i ciagle miec zabezpieczenie oparte na klasycznym skoku good-boy/bad-boy... eehh... szkoda bajtow na niego.
bart> Kto twoim zdaniem jest idealem romantycznego bohatera w nowoczesnej komixografii, Spiderman, Batman czy moze Superman (tylko nie mow, ze mama Muminkow) ?
butthead> spider jest ql, batman tez jest niezly, taki mroczny bym powiedzial. ale dla mnie idealem romantycznego bohatera jest oczywiscie szninkiel j'on, to byl bohater... mial milosc swojego zycia, niejaka gwell, ale niestety zostal skazany na ratowanie jakiegos tam zasranego swiata i niestety nie zdazyl jej przele... ehhmmm... zrobic z nia... to znaczy doprowadzic do zblizenia intymnego, jako humanista, no wiesz te pszczolki etc. swiata nie uratowal, rozkoszy nie zaznal, dopadli go i ujebali - dla mnie ideal, tez chcialbym tak zyc i umrzec.