hacking vs cracking - temat nie do strawienia
błeeeee.... ughhh... tfuuu... pewnie taka właśnie była twoja pierwsza reakcja gdy zobaczyłeś tytuł tego artykułu. jeżeli jesteś w miarę normalnym osobnikiem rodzaju ludzkiego musiałeś zadać sobie co najmniej jedno z poniższych pytań:
1. po ki ch*.* po raz kolejny poruszać ten oklepany temat?
2. co jeszcze można o tym nowego napisać?
3. czy ten butthead rzeczywiście aż tak bardzo się zeszmacił, że rusza go ten bezsensowny spór?
jeśli chciałbyś poznać odpowiedzi to czytaj dalej.... hehe...
no i jak? pasy zapięte, torebeczka na płyny ustrojowe przygotowana? ;]
jeśli tak to możemy zaczynać... na początek, żeby już was przestać dręczyć tym trzymaniem w niepewności to odpowiem na zadane wcześniej pytanka. tak więc: 1.bo tak, 2.nic, 3.nie rusza, a bardziej zeszmacić to już się chyba nie da :]
oki.. skoro wszystkie wątpliwości zostały już rozwiane, mogę się w spokoju wytłumaczyć dlaczego zdecydowałem się podjąć ten oklepany ze wszystkich stron temat. a geneza tego artykułu wyglądała mniej więcej tak... był sobie piękny listopadowy poranek, święto trupa już za nami, pęcherz mam wypróżniony, jeść mi się nie chce, nigdzie wychodzić mi się nie chce... ogólnie to jeszcze bym sobie pospał, ale już mnie w krzyżu strzyka, więc pomyślałem, że mogę wstać. włączyłem komputra, przeszedłem kilka plansz w riverraid'a i już miałem go wyłączyć ale pomyślałem, że z nudów mogę przylookać co się dzieje na liście cp-forum.. oki... łączę się z inetem, ściągam pocztę i co tam nowego ? qrwa, nic! na werandzie po raz kolejny temat crack vs. hack... grhh.. wyrwałem sobie kilka włosów z głowy i zacząłem czytać [który to już raz ?] jakie to z tych hackerów są sqrwysyny, a z texciarzy pism komputerowych idioci do potęgi 0ffh. przy okazji ktoś tam przypomniał o texcie Ma-rYu-sH'a 'Jacy naprawdę jesteśmy- crackerzy', który powstał już spory czas temu i miał wyjaśniać wszystkim tępym idiotom jak sytuacja wygląda w rzeczywistości, czyli że cracker to łamie software, a hacker robi włamy w sieciach... i co z tego ? no właściwie to nic, ale w tym momencie w mojej pustej mózgownicy zapadła decyzja, że w końcu należy napisać na ten, drażliwych dla wielu, temat kilka słów. myślę, że to będzie pierwszy i ostatni raz, więcej już nie będę o tym pierdolił... mam nadzieję, że zostanie mi wybaczona ta chwilowa słabość oraz brak oryginalności, a moi przyszli biografowie pominą ten niechlubny moment w moim życiorysie :]
btw. jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, to proponuje ci zapoznać się z wspomnianym wyżej textem Ma-rYu-sH'a, bo może zdarzy mi się do niego trochę nawiązać :] można go znaleźć na stronce http://hacking.pl , ale dla ułatwienia dołączyłem go też do tego numeru [menu pliki - f3]... mam nadzieję, że autor się nie obrazi, ale w sumie to chyba nawet nie ma o co, bo to tylko załącznik a nie integralna część e-maga :]
moje stanowisko jest oczywiście nieco odmienne od tego, które reprezentuje w swoim texcie Ma-rYu-sH oraz większość crackerskiej braci, ale tego to już się chyba domyślacie :] w innym razie po kiego grzyba bym wam zawracał głowę swoimi wypocinami ? aha.. aby uprzedzić wszelkie możliwe wątpliwości to powiem może jeszcze, iż zdaję sobie sprawę, że włączanie się w dyskusję nt. mylenia pojęć cracker i hacker jest pozbawione jakiegokolwiek sensu. właściwie to nawet sam obiekt sporu niespecjalnie mnie interesuje, ot po prostu mam dziś ochotę aby pobawić się trochę w tą typowo akademicką dyskusję, całkowicie bezcelową i prowadzącą do niczego.
spieranie się o to, czy prawdą jest, że cracker to zło wcielone, a hacker to janosik cyber-przestworzy, czy też sytuacja wygląda całkowicie odwrotnie jest idiotyczne. całość można sprowadzić do tego, że obie strony reprezentują różne wizje tej samej rzeczywistości i nie potrafią spojrzeć na problem z należytego dystansu. trudno jest zaprzeczyć, że cracker to osoba łamiąca software - tu racja leży więc po stronie zezłoszczonych crackerów. z drugiej jednak strony słowo cracker to termin, którym określa się również złych hackerów - tu rację mają min. texciarze z entera i chipa, którzy pisali swoje wypociny o sieciowym podziemiu. jak łatwo zauważyć racja leży w połowie po obu stronach, boz słowo CRACKER ma DWA znaczenia! z tego samego powodu, po obu stronach leży również błąd, bowiem żadna z nich nie chce tego drugiego znaczenia uznać. nie mam zamiaru negować tego, że crackerzy [ci którzy łamią soft - czyli my :] mają większe prawo aby tak siebie nazywać. niewątpliwie to my zaczęliśmy jako pierwsi korzystać z tego terminu, natomiast [pół]światek hackersko/adminowy go po prostu przejął [by nie powiedzieć, że przywłaszczył] po nas. nie zmienia to jednak faktu, że cała ta sytuacja miała miejsce ze dwadzieścia lat temu i w tym momencie tupanie nogami oraz niezwykłe oburzenie ze strony polskich crackerów nic nie może w tym temacie zmienić. kwestie języka wyrastają daleko ponad możliwości jednostek oraz niewielkich zbiorowości. dlatego też to co robią niektórzy, może przypominać zachowanie głupiego dzieciaka, który stwierdza, że słowo 'góra' powinno się pisać przez 'u' bo tak jest mu łatwiej. sorry, ale cracker to w tym momencie również sieciowy niszczyciel i gówno możecie z tym zrobić...
dla bardziej ociężałych umysłowo może jeszcze jeden przykład :] wyobraźcie sobie, że jesteście właścicielami firmy produkującej np. zamki do drzwi. pewnego dnia przyjeżdża do was wielki mistrz krzyżacki Ulryk von Jungingen, przebija mieczem stół i zabrania wam używać nazwy 'zamek' dla oznaczania produktów waszej firmy, bcoz 'zamek' to on ma w malborku i teraz się chłopakom myli... ehhh... kumacie ? :] w podstawówce pani wam pewnie mówiła o tym, że istnieją wyrazy o jednakowym brzmieniu, lecz odmiennych znaczeniach i fachowo nazywa się je homonimami. każde dziecko wie, że słowo 'zamek' oznacza zarówno zabezpieczenie montowane w drzwiach, jak i duże budowle obronne tworzone z wielką namiętnością przez władców średniowiecznych. dlaczego więc przeciętny cracker nie może skumać, iż nie jest na tym świecie sam i nie posiadł monopolu na prawdę? jasne, że media się mylą, kiedy mówią 'cracker to TYLKO zły hacker', ale nie można przeginać... jeśli już próbujecie kogoś uświadamiać to mówcie raczej o tym, aby nie mieszać dwóch znaczeń i nie wpychać wszystkiego do jednego worka.. tylko tyle wam chciałem dziś przekazać :]
aha.. wracając do textu Ma-rYu-sH'a [który mnie niewątpliwie zainspirował, za co wielkie dzięki ;] to imo komentarz do niego był w porządku... a sam lcamtuf się raczej nie ośmieszył. howgh!
- butthead
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać