o nazwach i nazywaniu słów kilka wróbla ćwirka.

przypierdalanie się do rzeczy błahych i z natury swej nieistotnych jest niestety wpisane w mój charakter. cecha ta nie jest może najszczęśliwsza, dlatego też staram się ją zwalczać na wszelkie możliwe sposoby. czasem jednak zdarza się tak, iż po prostu nie mogę powstrzymać swej popieprzonej natury i muszę przyczepić się do jakiegoś nurtującego mnie szczególiku, tak bardzo mało istotnego i kretyńskiego, że aż sam się sobie dziwie :] taki właśnie mały, nikomu nie wadzący szczególik będzie przedmiotem mojego dzisiejszego textu... ujmując rzecz bardziej konkretnie: będę dziś mówił o nazwach, jakie na naszej scenie [i tu znów warto zadać pytanie, czy takowa istnieje, aby jednak nie zapędzać się po raz kolejny w kozi róg, pominę bliższe przyglądanie się tej ciągle nurtującej kwestii ;] przyjmują kolejne grupki dla wyróżnienia pośród gąszczu sobie podobnych.

na początku, jak pewnie wszystkim wiadomo był chaos... a zaraz potem pojawiło się CrackPL :] no i tu nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć, iż nazwa jest maksymalnie do dupy... uhhh... czy spotkał się ktoś może z jakąś grupą o nazwie CrackUSA, CrackgGB czy też CrackFR ? :] pewnie nie... a dlaczego? bo to przecież głupio wygląda i na odległość zalatuje lamerstwem. ja rozumiem, że czasy były inne, że crackpl ma za sobą różnorakie uwarunkowania historyczne aby się tak nazywać, ale to przecież nie zmienia faktu, iż nazwa jest beznadziejna... chociaż z drugiej strony ciekawie by było gdyby lokalni patrioci zdecydowali się pójść na całość i utworyć grupki CrackMazowsze, CrackSlask etc. potem może jeszcze podoodziały CrackWarszawa, CrackBakaliowa15, CrackDrugaKlatkaMieszkanie11PokójNaPrzeciwkoKuchni... hmm... chyba zaczynam przeginać ;] fakt jest jednak faktem, że nazwa crackpl jest do dupy i koniec. niestety tak to już na tym świecie jest, że nazwy grupy zmienić się nie da, dlatego też za raz popełniony błąd w przeszłości muszą odpowiadać kolejne pokolenia crackerów wstępujące w szeregi tego zacnego teamu... ich jest to jednak problem, którym chyba się zresztą niespecjalnie przejmują, so zostawmy nieszczęsne crackpl i przyglądnijmy się pozostałym grupom.

niepodważalym faktem jest to, że w materii nadawania nazw dla grup występuje w naszym kraju bardzo duża wtórność oraz wyjątkowy brak inwencji twórczej [a niby crack=art ;]. od dawna pokutuje u nas teza, że grupa crackerska, aby była rzeczywiście crackerska musi mieć w sobie jakiś typowy oznacznik: crack, crk, advanced, art, group [czasem zamieniane na team albo crew] lub nawet kretyńskie pl. oczywiście im więcej tym lepiej! przyczepmy się może to topowej ostatnio ekipy AAOCG, czyli Advanced Art of Cracking Group. hmm... co by o tej nazwie nie mówić to jest ona... no jakby to ująć.. pozerska ? :] grupa zaawansowanej sztuki crackingu?? brakuje chyba tylko dofinansowania z ministerstwa kultury i sztuki ;] co ciekawe ten pomysł znalazł chyba pewne uznanie wśród crackerskiej braci, o czym może świadczyć istnienie jakiś czas temu grupy ACG, czyli Advanced Cracking Group, będąca zubożałą wersją AAOCG. jak można wywnioskować z nazwy ACG robiło to samo co AAOCG, tyle że nie interesował ich cracking jako sztuka - podejrzewam, że traktowali go tylko jako rzemiosło :] zresztą klonowanie nazw ma w polsce dłuższą tradycję i tak na przykład ciasteczkowcy z CookieCrk doczekali się swojego odpowiednika w powstałej niedawno AtomicCrk, która podobnie do swej poprzedniczki hołduje zasadzie 'idle ponad wszystko' :] oprócz tego mamy/mieliśmy grupki: UnderPL oraz SigmaPL, które zapożyczyły sobie w prostej linii od crackpl bardzo użyteczny skrócik 'PL'... muszę przyznać, iż jest to niezwykle inteligentne posunięcie, ponieważ pozwala łowcom cracków unikać pewnych produkcji, tylko dlatego, że są one rodem z polski [czyli na niskim poziomie]. ok, chyba powoli zaczyna się do mojego textu wkradać chaos... a zresztą, idę o zakład, że i tak już nikt tego nie czyta. skoro więc zostałem sam mogę kontynuować...

przez wrodzoną skromność na koniec zostawiłem sobie nazwę mojej starej grupki, czyli ufo crew. choć patrząc z chronologicznego punktu widzenia powinna być ona wymieniona na samym początku, postanowiłem tego nie robić [ze względu na ową skromność of coz :]. w każdym razie, jak dokładnie widać nazwa 'ufo crew' jest dwuczłonowa i także, co muszę przyznać z wielkim bólem w kręgosłupie, kompletnie zjebana ;] po pierwsze przywołuje ona niewątpliwe skojarzenia z legendarną demo-grupą 'future crew', bo UFO to przecież przyszłość, a crew to crew :] dla nieuświadomoionych: future crew, to pierwsza grupa, która robiła PRAWDZiWE dema na pecety, autorzy unreal i second reality - dwóch kultowych [jak ja nie lubię tego słowa :] produkcji, które wyznaczyły nową drogę w demopisaniu na pc. uhhh... niestety podpinanie się pod taką legendę przez nikomu nieznaną lame crackerską ekipę z azjatyckiej części europy to lekkie przegięcie i typowe pozerstwo. po drugie nazwa 'ufo crew' nie wygląda imo zbyt fajnie, dwa człony są ciężkie do narysowania logoska w azkee i wogóle to nijako tak jakoś :] to by było tyle w tym temacie, teraz już nikt nie może powiedzieć, że nie potrafię się przyznawać do swoich błędów ;]

i tak oto doszliśmy do końca tego malutkiego review'u najbardziej dupnych nazw na scenie. w zasadzie nie jestem w stanie wysnuć z niego żadnej sensownej konkluzji, może poza tą która narzuca się na pierwszy rzut oka, czyli: grupy w pl mają lamerskie nazwy! :] na pocieszenie trzeba dodać, że nazwa to przecież rzecz całkowicie drugorzędna, która może stanowić o dobrym początku, ale jeśli grupa udowodni swoją skuteczność to nawet najbardziej chujowa nazwa będzie respektowana i wymawiana z szacunkiem zgromadzonej przed kompami gawiedzi. pomimo to, warto jednak lekko wysilić swoją mózgownicę i wymyślić jakąś fajną, oryginalną nazwę - pomyślcie o tym przyszli founderzy :]

- butthead