butthead/subvert (2)
[bart edito: chyba padne, wspolna podswiadomosc crackerow jednak istnieje, moze nie bzyknal Gwel, ale za to jak rozprawil sie z Volga, albo raczej ona sie z nim rozprawila, jak bylem maly az balem sie ogladac obrazki z tego rozdzialu, (czysty hardcore) to nie bylo juz to samo co Kajko i Kokosz ;)]
bart> Zapewne zauwazyles, ze co jakis czas znikaja strony czolowych grup w Polsce, czy po wykryciu sprawcow powinno sie im tak dojebac (masowe publikowanie crackow, warezy, zapowiedzi na grupach newsowych itp) zeby juz nigdy nie przyszlo im na mysl robic podobne akcje, czy moze powinno sie siedziec jak mysz pod miotla i modlic o to zeby taka sytuacja sie nie powtorzyla, wyciszyc sie zanim ktos sie na powaznie dojebie?
butthead> a i owszem, zauwazylem. dla mnie w tej sytuacji nie ma nic wyjatkowego, tak bylo od zawsze, jest teraz i juz chyba pozostanie. tez mialem kiedys liczne przejscia z usuwaniem stron, raz nawet przydarzyla mi sie pewna smieszna historia.. napisal do mnie jakis koles, ktory podawal sie za jakiegos kapitana zbika z uop'u - wydzial do spraw przestepczosci komputerowej etc. mowil, ze pisze do mnie tak nieoficjalnie maila, bo przyszly trzy skargi na strone moja strone [ufo konkretnie] i on musi ja usunac... ale myk polega na tym, ze mu sie nie chce, bo ma duzo roboty, a ta cala papierkowa babranina wcale mu nie jest na reke. koles stwierdzil, ze jak sam usune ta strone to jest po sprawie, a jak nie to bedzie musial sprawe zglosic do prokuratury. huh, niezle sie wtedy zmieszalem. mlody bylem, nie wiedzialem co robic, ale ostatecznie stwierdzilem, ze moze sie walic na ryj. odpisalem do niego, ze mi gowno mi zrobi i stron nie usune. a ten znow mi zaczyna truc, ze niepotrzebnie sie upieram... przeciez mu chodzi tylko o to, zeby strona zniknela z servera [kki bodajze], nic wiecej... ze moge ja przerzucic gdzies za granice i po sprawie, a ze mialem aliasa cjb.net wiec nawet adres sie nie zmieni :] on mi mowi, ze jest piatek wieczor i ze bylby mi bardzo wdzieczny gdybym to zrobil bo i on bedzie mial spokoj, i ja sie obejde bez problemow... hhehe.. urzeklo mnie to niesamowicie, sam juz nie wiedzialem czy to podpucha czy prawda, ale strone jednak przenioslem i od tej pory nie mialem juz problemow :] no tak, jak widac polskie sluzby sa niezwykle sprawne, na prawde jest sie czego obawiac. sprawa wydawala mi sie nawet realna, bo wczesniej wlasnie mialem lekkie zatargi z trzema programistami [to znaczy emaile sobie wysylalismy z bluzgami]... byli to oczywiscie nasz kochany rafalek p., piotr szczepanski od htmlowca i chyba ryszard pieprzycki od rejestratora polaczen modemowych. w tym miejscu pragne im przeslac gorace greetzy! :} ale wracajac do twojego pytania
to mysle, ze trzeba jednak walczyc, tworzyc nowe strony, akcje odwetowe rowniez sa na miejscu. nawet jesli nie przyniesie to oczekiwanego skutku to chociaz pokaze, ze nie dajemy sobie w kasze dmuchac.
bart> Jak jestes postrzegany przez swoich znajomych, czy wiedza czym sie zajmujesz, czy podchodza do ciebie czasami i pytaja sie co ostatnio zhaczyles?
butthead> nie mam pojecia jak jestem postrzegany przez swoich znajomych, ale mam nadzieje, ze uwazaja mnie za zajebistego czlowieka ;] hehe.. dobra, a tak serio to staram sie nie laczyc dzialalnosci na scenie z zyciem prywatnym, po prostu normalni ludzie tego nie kumaja i dla nich to bylby idiotyzm... wprawdzie mam kilku znajomych in-ril, ktorzy wiedza czym sie param, ale to raczej kolesie, ktorzy tez sporo czasu poswiecaja komputerom... kiedys troche sie ze mnie podsmiewali, ale jak porejestrowalem im teleporta, winzipa itp. w pol godziny lacznie ze sciagnieciem i zainstalowaniem softice, to lekko im minki zrzedly :] ale zasadniczo, jak juz mowilem nie rozpowiadam o crackingu wokol siebie, w knajpie, na imprezach czy z dziewczyna raczej poruszam inne tematy :]
bart> Czy slyszales moze, ze w Polsce aresztowano jakiegos crackera za rozpowszechnianie crackow do programow shareware, i czy twoim zdaniem Polska to kraj pieknych perspektyw?
butthead> nie slyszalem, to prawdziwa historia? no coz, polska to tylko jest 'kolejne skorumpowane panstwo, ze swoja armia, rzadem, nacjonalizmem i policja', straszliwie syfiaste na dodatek. problem w tym, ze pewnie wszystkie inne kraje rowniez sa syfiaste, wiec nawet nie ma gdzie uciekac :]
bart> Co myslisz o programach typu Noc Internauty, tenpit, tydzien na dzialce itp, ktorych wiekszosc nie znosi, ale oglada? Jaki wplyw maja na ksztaltowanie charakteru mlodego czlowieka? Czy nie sadzisz, ze wszyscy zapominaja w tych programach o crackerach, czy to dobrze czy moze zle, ze nie jestesmy tak popularni jak skomercjalizowane hax0ry?
butthead> szczerze mowiac to ja tych programow nie ogladam, widzialem moze raz czy dwa przez przypadek, dlatego tez troche ciezko mi sie o nich wypowiadac. na pewno maja jakis wplyw na ksztaltowanie charakteru mlodego czlowieka, zreszta taki wplyw ma wszystko co sie wokol niego dzieje. pomijanie crackerow tego typu programach bierze sie stad, ze nasza dzialalnosc nie jest az tak
widowiskowa jak haxorow... no wiesz, nie ma tych poscigow z policja etc :]
bart> Czy cracking moze sie znudzic? Czy tobie sie znudzil?
butthead> niektorzy mowia, ze nie moze sie znudzic, ale mi sie juz znudzil :] tak, serio mowie.. ostatnio juz bardzo rzadko wlaczam debugera, a nawet jesli to bawie sie raczej wlamanie jakis starych dosowych gierek - tak w ramach wspomnien... nie traktuje tego powaznie, jest to dla mnie cos w rodzaju gry w commando pod emulatorem spectrusia :] tak wiec juz czynnie nie crackuje, bo mnie to po prostu nudzi na dluzsza mete... niemniej spodobal mi sie klimat,
cala otoczka jaka jest wokol sceny i dlatego nadal utrzymuje kontakty z innymi crackerami, staram sie cos dla sceny robic wydajac maga etc.
bart> Powiedz jestes uzalezniony juz od komputera? Ja sie przyznaje bez bicia, ze tak, dziennie siedze tak z 8 godzin, w wolne dni jeszcze dluzej, ile dziennie masz na liczniku? Czy jest cos co umila ci czas, ile litrow piva dziennie wypijasz?
butthead> hmm.. z tym to roznie bywa. czasem zdarza mi sie siedziec przed kompem dzien i noc, olewam doslownie wszystko co sie wokol mnie dzieje i po prostu totalnie sie wczuwam w to co robie. po jakims czasie moj organizm nie wytrzymuje, mam tego wszystkiego dosc i nie ruszam klawiaturki przez tydzien czy dluzej... wtedy przychodzi czas na nadrabianie zaleglosci z dziewczyna, rozwojem swojej osobowosci [hehe], piciem i tym podobnym stuffem. niestety do tej pory nie udalo mi sie znalezc jakiegos sensownego algorytmu zyciowego, ktory laczyl by to wszystko z tego wszystkiego z nauka i chodzil jakos w miare sprawnie przy mozliwosciach mojego procesora... ale ciagle nad tym pracuje :]
bart> Jak czesto przesiadujesz na slynnym kanale #crackpl i jakie wyniosles stamtad nauki?
butthead> no tak, sporo sie tam mozna nauczyc... na przyklad wczoraj chyba wszedl jakis kolo z elitarnym nickiem i spytal sie do czego sluzy instrukcja 'inc'... po prostu zjebl mnie z krzesla :] na #crackpl nie przesiaduje raczej zbyt dlugo, w ogole nie kumam tych ludzi co siedza na irc dzien i noc tak jakby nie bylo w zyciu nic ciekawszego do roboty. najgorsze jest to, ze taki koles, ktory poza irc'em nie ma zycia staje sie potwornie nudny, no bo o czym z nim gadac, skoro on nic innego nie robi? ale coz, kazdy zyje jak chce.. ogolnie #crackpl to nie jest taki zly kanal, przynajmniej w porownaniu z innymi na jakich dane mi bylo kiedys przebywac. troche tylko wqrwiajacy sa ludzie dla ktorych cale scenowanie sprowadza sie do przesiadywania na tym kanale, a uznajacych sie za niesamowita elite. irc ma bardzo duze mozliwosci, ale niestety strasznie rozleniwia i jesli sie z nim przegina to w pewnym momencie mozna lekko przedawkowac... prawie tak jak z drugsami ;]
bart> Kim dla ciebie jest Kevin Mitnick, czy zaczynajac takze marzyles zeby zostac slynnym hakerem?
butthead> kevin mitnick to dla mnie boss, jest na drugim miejscu mojej listy kewin'ow, zaraz po kevinie samym w domu. kiedys sporo marzylem, ale jakos tak nigdy mi sie nie zdarzylo aby w tym marzeniach pojawilo sie wiezienie, wiec raczej los podobny do k.m. niespecjalnie znajduje sie w sferze moich zainteresowan.
bart> Czy twoim zdaniem film "Hakerzy" z Angelina Jolie powinien tak naprawde sie nazywac "CraXory" no wiesz oni tam byli zli, a chyba wiesz jak nazywa sie zly haxor, jesli nie chcesz odpowiadac na to pytanie napisz tylko jakie wymyslne tortury zafundowalbys tym wszystkim, ktorzy uparcie przekrecaja prawde?
butthead> hmm.. wlasciwie to niewiele mam przeciwko czemus takiemu, ale skoro juz moglbym ich torturowac to oczywiscie nie darowalbym sobie okazji :] na poczatek mysle, ze zaaplikowalbym cos lekkiego, oblewanie wrzatkiem, potem lamanie kolem, straszenie rafalem platkiem, w dalszej kolejnosci ocinanie czlonkow po centymetrze polaczone z wciskaniem szpinaku w otwarte rany. to of
coz w przypadku mezczyzny, gdyby znalazla sie jakas kobialka to scenariusz bylby troszke inny... hehe, wlasnie sie lubieznie usmiechnalem... bdsm r0x! ;]
bart> Czy uwazasz sie za crackera czy reversera? Niekiedy ludzie sie obrazaja jak sie ich powyzywa od crackerow (oburzeni jakby ich od najgorszych dziwek zwyzywac), no bo oni to reversery, wiec jak z toba jest?
butthead> nigdy nie lapalem o co chodzi z tymi reverserami, to dla mnie zawsze bylo jakies sztuczne pojecie, wymyslone przez jakiegos palanta dla odroznienia sie pewnie od zwyklych crackerow. olewam to totalnie, ja jesli juz to zawsze bylem crackerem i jak ktos mi powie, ze ze mnie reverser to sie obraze jakby mnie od najgorszych kurtyzan [dziwek znaczy sie] powyzywac.
bart> Jak widzisz przyszlosc polskiej sceny, czy sredniki w winice.dat nadal beda najczesciej poruszanym tematem, czy moze ktos napisze jakis FAQ np. "Sredniki dla newbies", gdyby tak spojrzec realnie, to mozna nawet ksiazke z tego sklecic, ba nawet w kilku przekladach, jesli by ci ktos to zaproponowal, to czy bylbys gotow podjac sie tego wyzwania?
butthead> sredniki to powazny problem. mysle, ze trzeba by wystosowac jakis list otwarty do numegi zeby soft-ice instalowal sie domyslnie bez srednikow... tak to chyba latwiejsze rozwiazanie niz napisanie o tym ksiazki :]
bart> "Scena zawsze wybacza", czy "Scena nigdy nie zapomina", ktora z tych sentencji jest prawdziwa, wykorzystaj jakies konkretne przyklady "Z zycia wziete" :)
butthead> moge byc szczery? oka, to bede... scena to ja, ja to butthead, a jak juz pisalem butthead nigdy nie zapomina, czyli logiczny wniosek jest taki, ze scena nigdy nie zapomina. o qrde, juz widze te oburzone miny, po tym jak ludzie przeczytaja ten text ;] kiedys byl na demoscenie taki koles, ktory mowil o sobie 'scena to ja' i skonczyl na dnie - ja tez tak chce! a przyklady
z zycia wziete to chociazby uparte powtarzanie, ze 'crackpl jest da best' nawet wtedy gdy byli 'da worst'... no i jeszcze bozki max_cd do ktorego tez sie wszyscy przylepili jak zep psiego ogona... no i jeszcze rafau plateq... no i jeszcze.. juz nie mam wiecej pomyslow :]
bart> Cytujac bravo girl Chow Yun Fat (gwiazda filmow karate) twierdzi, ze najlepszym sposobem na zachowanie mlodosci jest... bycie glupim. "Jestem glupi - mowi Chow. - Nic nie kumam i nie potrafie sie wyslowic. Niczym sie tez nie przejmuje. Jestem po prostu jak idiota. Jezeli bedzie robic to samo, zawsze bedziecie wygladac mlodo". Nie wiem co ten cytat ma wspolnego z dalsza czescia pytania, ale czy masz moze jakis swoj przepis na to, zeby po 3 nockach przy kompie non stop nie wygladac jak zombie (wory pod oczami, blada cera, brak kontaktu z rzeczywistoscia)?
butthead> moj przepis jest prosty. podczas pierwszej nocki: isc spac. podczas nocki drugiej: isc spac. podczas nocki trzeciej: isc sie odlac a potem spac. alternatywa moze tu byc dluga i wytrwala modlitwa do wybranego bostwa w intencji pokoju na swiecie i 7 lat urodzaju. a tak serio to nie mam zadnego sposobu, bo ja wlasciwie zawsze wygladam jak zombie, bez roznicy czy sie wyspie czy tez nie :] wory pod oczami, blada cera & brak kontaktu z rzeczywistoscia to dla mnie chleb poprzedni, wiec jesli ktos ma jakis sposob to mail me!
bart> Czy elita na scenie jest nietykalna?
butthead> eee... no bo ja wiem... smola ty ciolku! gustaw ty fredzlu! eee.. zadnej reakcji, jak widac :] mysle, ze jest tykalna, wszystko zalezy tylko od tego, czy ktos ma wystarczajaco duzo odwagi zeby zaczac. z drugiej strony to aby zaczac warto miec jakis sensowny powod, a z elita to tak juz jest, ze zwykle wielu hakow sie na nia nie znajdzie. ogolnie jest tykalna, jak kazdy.
bart> Lubisz prowokowac, wiesz jakies male przkrety, zeby nieco rozgrzac otoczenie?
butthead> hmm... no wiesz stary, kiedys bardzo chcialem byc pancurem i cos mi z tego zostalo do dzis.. miedzy innymi wlasnie to, ze prowokacja to moje drugie imie... hehe.. moze przeginam, ale z tego co pamietam to zawsze bylem inny niz wszyscy, czasem probowalem szokowac, z roznym moze skutkiem, ale jednak. oczywiscie na crack-scenie w pelni uznaje twoja dominacje w tym temacie i zdaje sobie sprawe, ze duzo sie jeszcze bede musial nauczyc aby ci dorownac :] ale jesli malysz zostal pokonany to juz nie ma rzeczy niemozliwych ;]
bart> Czy kiedykolwiek odniosles jakies materialne korzysci z uprawianego fachu (i nie mowie tutaj o sprzedazy kartofli), czy moze wszystko robisz za zwykle "dziekuje"?
butthead> nigdy nie crackowalem za forse. uppss.. sorka, kiedys chyba jakies cd-checki rozwalalem a potem nagrywalem plytki i je sprzedawalem. to sie liczy? oprocz tego kiedys polamalem jakis soft dla kumpla i on mi za to postawil piwo... to znaczy mowil, ze niby mam mu oddac kase ale chyba juz zapomnial, wiec mozemy uznac, ze jednak mi postawil :] i to by bylo na tyle, jesli chodzi o korzysci materialne z crackingu. reszta to byla praca calkowicie spoleczna, tylko i wylacznie dla satysfakcji z samego aktu niszczenia :]
bart> Czy wierzysz w kosmitow, ogolnie w spotkania 5 stopnia, ja czasami slysze glosy, ale nie wiem czy to to?
butthead> ja tez czasem slysze dziwne glosy, ale wiem ze one sa tylko w mojej glowie wiec sie juz niczego nie boje. w kosmitow wierze, raz nawet takiego jednego widzialem, ale juz dokladnie nie pamietam co wszesniej wachalem :] oczywiscie daleko mi do takiego fox'a muldera.. qrde, zawsze mnie to zastanawialo... kazdy normalny czlowiek to moze raz zobaczy ufoludka albo nawet i nie, a ten sqrczybyk gdzie sie nie ruszy zaraz trafia na jakies zielone stfory... jak on to robi?
[bart edito:gdybym mial tytul doktora rehabilitowanego powiedzialbym, ze to kwestia zywienia, wiesz oni tam duzo szpinaku (genetycznie zmodyfikowanego) wpierdalaja, ale ze wzgledu na to, ze mam tylko zielone papiery, stwierdzam, ze nie jestem godzien wypowiadac sie w tej kwestii, musialbym o to zapytac mojego oswieconego w kwestii x kolege, ktory widzial wszystkie odcinki x-files, slonecznego patrolu, dzieci z bulerbyn i domku na peryferiach]
bart> Co sadzisz o grupach, ktore nie lamia oprogramowania, czy mozna taka grupe nazwac crackerska?
butthead> nic o nich nie sadze, bo ja ich nie uwazam za grupy crackerskie :] to po prostu grupki znajomych, ktorzy wymyslili sobie nazwe i sie pod nia podpisuja. chociaz z drugiej strony na scenie jest tez mysle miejsce dla ekip, ktore nie lamia software lecz robia inne rzeczy dla sceny. jesli jednak sprowadzaja sie tylko do zrzeszania irc-nierobow to zlewam je ekstremalnie.
bart> Jesli masz jakis problem zyciowy, czy przed jego rozwiazaniem probujesz najpierw sobie poskladac algorytm w asm/pas/cpp w glowie wedle ktorego bys ten problem rozwiazal, przyznaj sie, myslisz czasami w asm?
butthead> nie, bez przeginek, az taki zboczony to ja nie jestem :] jak mam jakis problem zyciowy to zazwyczaj popadam w apatie, miotam sie jak szczur w klatce i nie wiem co robic. nigdy nie radzilem sobie z zyciem, ale moze gdybym myslal w asmie to by mi to cos pomoglo?
bart> Czy wiek ma znaczenie na scenie, czy np. umialbys gadac z kims na powaznie wiedzac, ze ma on dajmy na to 12 latek?
butthead> mowiac szczerze, jak polak polakowi przy wodce, to oczywiscie, ze wiek ma kolosalne znaczenie na scenie... nie chce nikogo dyskretytowac tylko z powodu tego ile ma lat, ale ciezko ukryc, ze aby cos zdzialac to trzeba miec juz za soba te kilka wiosenek. po prostu jak w kazdej dziedzinie, tak i w crackingu do tego aby osiagnac sukces [chociaz minimalny] potrzebna jest pewna dojrzalosc. a to niestety przychodzi jedynie z wiekiem. dlatego ostatnio niezle sie usmialem, jak przeczytalm w underpl zine [text mansun'a] 'polish crackers - srednia wieku 16 lat'... jesli tak jest w rzeczywistosci to wypadaloby sobie zanucic piosenke: 'i co ja robie tu, uuu' :] wracajac do twojego pytania, to nie, nie umialbym powaznie rozmawiac z kims kto ma 12 lat... no bo niby o czym? o nowych pokemonach i nacieraniu dziewczyn sniegiem? :] to nie to, bariera raczej nie do przejscia. jak dla mnie przynajmniej.
bart> Co sadzisz o wypowiedziach w stylu "wszystko da sie zlamac", czy popierasz to zdanie, czy moze sadzisz, ze mowia tak ci, ktorzy w zyciu nie zlamali nawet paznokcia i swoje tezy opieraja na jedynie na istnieniu astalavisty?
butthead> qrwa, ciezko powiedziec. na pewno wszystko da sie wczesniej czy pozniej zlamac. to znaczy w tym sensie, ze ktos to wczesniej czy pozniej zlamie. nie sadze jednak, ze wszystko jestem w stanie zlamac JA, bcoz spotkalem sie juz z niejednym progiem, ktory zdecydowanie przewyzszal moje skromne umiejetnosci.
bart> Okej teraz moje ulubione, kto jest twoim idealem (globalnie), best cracker, grupa, pivo, kobieta?
butthead> nie ma idealow na swiecie, ja tez nie mam dla siebie takiego. best cracker - tu naprawde ciezko powiedziec.. na pewno bardzo duzy mam szacunek dla tych, ktorzy wymiatali zanim jeszcze mialem jakiekolwiek pojecie o cracku i widzialem zlamane przez nich gierki... kiedys to byli praktycznie bogowie :] onyx, beowoulf, wolverine, csl - to kolesie o ktorych ciezko zapomniec. a z 'aktualnych polskich' to chyba ty [eehh.. ta wazelina :].. grupy - z zachodnich kiedys bardzo mi imponowalo tno. a z 'aktualnych polskich' to crackpl. pivo - tu jest juz w ogole extremalnie ciezki wybor... chwila... niech sie zastanowie... dobra.. 1 miejsce tatra - za stosunek jakosci do ceny, 2 miejsce tyskie - za zajebisty smak, 3 miejsce lech mocny - za zajebisty smak, swietne chwile przy nim w ogolniaku i za to, ze go teraz nie moge nigdzie znalezc. dodatkowo specjalne wyroznienie dla kasztelanskiego - za cene i za to, ze ten browar jest najblizej mojego miasta. kobieta - tylko i wylacznie ta aktualna :]
bart> Czemu tak malo osob lamie polskie programy, czy wymowka w stylu, "bo ich nie ma" jest odpowiednim wytlumaczeniem?
butthead> to nie jest glupie wytlumaczenie, bo faktycznie wychodzi ich ostatnio tak malo, ze az zal dupe sciska. powiem szczerze, ze ostatnio chyba sie starzeje bcoz moje pogldy na temat lamania progamow made in poland ulegly lekkiemu przeobrazeniu. bo widzisz, sprawa wyglada tak, ze pomiedzy scena i programistami, musi byc pewnego rodzaju rownowaga. jezeli crackerzy uzyskuja zbyt duza przewage to wszystko sie sypie, bcoz programistom przestaje sie oplacac tworzyc, a to jednoznacznie doprowadza to upadku sceny [bo nie ma czego lamac]. mysle, ze w polsce mozna powoli zaczynac mowic o takiej sytuacji. nie jest to wprawdzie spowodowane samym rozwojem crackingu, chyba wieksza role odgrywa w tym momencie mentalnosc userow, ktory za ruskie chiny nie zaplaci za program jezeli moze go miec za darmoche. to jest powazny problem, bo bardzo malo ludzi decyduje sie w polsce na pisanie shareware. hmm.. nie chce przez to powiedziec, ze nalezy wprowadzac jakas taryfe ulgowa dla polskich programistow, i tym podobne brednie... po prostu uwazam, ze sytuacja nie idzie w dobrym kierunku, ale jej rozwiazanie jest chyba ponad naszymi skromnymi mozliwosciami.
bart> Teraz sie przyznaj i powiedz ile brovcow oprozniles zanim przystapiles do udzielania tego wywiadu? Czy picie piva powinno znalezc sie na liscie dyscyplin sportowych nastepnej letniej olimpiady i ktore twoim zdaniem Polacy by zajeli miejsce?
butthead> tak szczerze to wypilem jednego, ale chcialbym wiecej bo kacyk po sylwestrze mnie troche meczy :] mysle, ze picie piwa jako konkurencja olimpijska bardziej by sie sprawdzila na igrzyskach zimowych. chlopaki by sobie pozdychali na mrozie - to by chyba bylo bardziej widowiskowe... w tej konkurencji polacy byliby niewatpliwie jednymi z faworytow, zloto niewykluczone. btw. na pomysl wprowadzenia picia browaru jako dyscypliny olimpijskiej wpadlem juz jakis czas temu... niejeden w-f sie w knajpie przesiedzialo :]
bart> Apropos kobiet, czy sadzisz, ze istnieje jakas, ktora mialalby szanse zaistniec na scenie crack, czy moze ich miejsce jest jedynie na kanalach irc-a?
butthead> no coz.. mysle, ze te kobiety z kanalow irc to trzeba brac z duza rezerwa, bo tak naprawde to nie do konca wiadomo czy to aby nie jest jakis stefan, ktory lubi wskakiwac w damskie laszki i odkrywac niedostepne wczesniej obszary zycia erotycznego. ale to tak zupelnie na marginesie :] sprawa jest prosta: statystycznie kobialki rzadziej interesuja sie komputerami, sa gorsze z przedmiotow scislych i maja bardziej wybujale poczucie moralnosci. wniosek z tego taki, ze prawdopodobienstwo wejscia babki na crack-scene jest znacznie mniejsze niz faceta, co prowadzi do tego, ze kobiet wsrod nas poki co brak. nie znaczy to oczywiscie, ze nie bedzie ich juz zawsze, z kazdym dniem bowiem rosnie prawdopodobienstwo zainteresowania sie crackingiem jakiejs bialoglowy.. wczesniej czy pozniej sie ktoras przypaleta, a wtedy to juz tylko od jej wytrwalosci i mozliwosci uwarunkowanych genetycznie bedzie zalezalo, czy osiagnie sukces. aha, btw. kobiet to byla kiedys jedna taka w pewnej crack grupie... ale poziomu przez nia prezentowanego raczej nie bede komentowal, no moze tylko sie zasmieje: buuahahahah :]
bart> Zalozmy, ze prowadzisz firme i potrzebujesz zatrudnic nowego solidnego i kompetentnego pracownika, zglaszaja sie do ciebie Andrzej Lepper, Osama Bin Laden i Krolewna Sniezka z teledysku Rammstein (ta co wciaga nosem zloty pyl), kogo wybierzesz? ;)
butthead> uhhh.. eehhh... a musze teraz decydowac? no dobra... niech bedzie sniezka-tylko moze podaj jej wymiary, ok? bo nie ogladalem tego klipu... ale i tak jest pewnie bardziej inteligenta od andrew'sloma z butow wystaje'leppera, wiec raczej nie mialem zbyt duzego wyboru. osamy pod uwage nie biore, bo on juz chyba sobie dlugo nie pozyje, a z denatem sie uzerac nie bede.
bart> Ostatnie pytanie, powiedz, czemu TAC jest najlepszym magiem na scenie, czy dlatego, ze ma wyjebiste texty, czy dlatego, ze ma wywiady ktorych nikomu innemu nie chcialo sie robic, czy moze dlatego, ze calosc prowadzi taki pokrecony koles?
butthead> a bog powiedzial do mahometa: 'zabijajac jednego czlowieka, czynisz tak jakbys zabijal cala ludzkosc'.. nie mam pojecia co to ma za zwiazek z twoim pytaniem, ale zawsze chcialem przytoczyc ta sentencje :] wracajac do rzeczy to ten koles przed monitorem wlasnie przed chwila 'odsunal sie od niego z udawana uraza, po czym zmruzyl oczy, podkrecil wasa i odparl najczystrza francuzczyzna': tac jest niewatpliwie najlepszym magiem na scenie, poniewaz taki jest. a takze dlatego, ze butthead to pojebany snobistyczny gnojek, ktory nie dosc, ze mowi o sobie w trzeciej osobie to jeszcze uwaza sie za najlepszego editora na tej zasranej planecie. a wiara jak wiadomo czyni cuda.
bart> dzieki za rozmowe, teraz mozesz nafakac na kogo dusza zapragnie :)
butthead> oki, tak wiec serdeczne fuck off dla wszystkich ktorzy nie doczytali do tego miejsca! heh, dyplomatyczne posuniecie, co? aha... od razu moze jeszcze przesle serdeczne fucki do kolezkow, ktorzy beda mnie chcieli zjebac za ten wywiad [a tych pewnie nie zabraknie jak znam zycie]. i mala do nich rada: jak juz chcecie ze mna zadzierac to z sensem panowie, z sensem, bo moge miec zly dzien i nie bedzie litosci dla idiotow. cya!