Matura [1/2]
Co z ust to z serca
Na egzamin z polaka stawila sie mala grupka klasowych wspoltowarzyszy, reszta zostala zwolniona, widac przeczytali o jedna lekture wiecej ;). Najgorsze bylo to czekanie, az cie wywolaja, ale potem poszlo jak z bicza, wchodze a babka z polaka, ktora mnie uczyla, wyciagnela mi lektury pod nos, otwiera mi je, pokazuje cytat, mowi tu masz to, a tu to, jakies wiersze mi zapodaje, pierwszy raz w zyciu je widze, a ona do mnie "wiesz o co chodzi, omawialismy to w 3 klasie", ja ledwo pamietam co robilem wczoraj, ale nie chcialem byc nieuprzejmy, wiec tylko skinalem glowa, ze niby wiem o co biega. Przygotowania dobiegly konca, sam podchodze do stolika, siadam wygodnie na krzesle no i zaczynam nawijac i tu niespodzianka, prawie zaczalem sie jakac, normalnie wymieklem, rece mi sie trzesly, jakby nie wiem co to bylo, ale im dluzej gadalem, tym wiekszy odczuwalem luz, nikt z komisji mi nie przerywal, wiec widocznie gadalem z sensem. Pierwsze pytanie poszlo, w drugim kolejna niespodzianka, dwa albo trzy razy zacielo mnie, totalna pustka w glowie, potem wypowiedzialem jakies zdania jak z kosmosu, ale jakos wybrnalem z tej trudnej sytuacji spontanicznym "to juz wszystko do tego pytania". Trzecie pytanie, babka ktora mnie uczyla, jak podawala mi lektury mowi to jest ten srodek fonetyczny a to ten, w odpowiedzi mowie dokladnie to samo co mi powiedziala, ale druga babka z komisji mowi mi jakby szeptem "na odwrot", no to ja nie wiem co robic, powiem, ze na odwrot to znowu tamta powie, ze zle, sytuacja iscie patowa, siedze cicho, a one zaczynaja mi tlumaczyc, ze to jest to i to. Odchodze od stolika i tylko slysze jak sie zaczynaja klocic, ze bylo na odwrot, mysle sobie to feest. Wyniki z ustej byly zaraz po egazaminie, czytaja moje nazwisko, 5, prawie wybuchlem smiechem, serdecznie podziekowalem i zmylem sie do domciu. Radosc spowodowana byla tym, ze najbardziej balem sie tego egzaminu, a tu taka niespodzianka, heh i kto mowi, ze trzeba czytac ksiazki zeby miec 5 ;). Czekal mnie jeszcze jeden egzamin, informatyka wyznaczona na srode.
Infa
Niezle straszyli tym egzaminem, ze moze obejmowac wszystkie zagadnienia informatyki, od worda po programowanie wibratorow, sam zastepca dyrektora, niedojebany hitler, zapodal nam sylabusa, czyli zestaw zagadnien maturalnych. W zasadzie troche sie balem, ze odjebia jakies pytania z kosmosu, bo na to bylo stac moich nauczycieli wspominajac obrone prac dyplomowych, ale pomyslalem, ze jakos to bedzie. Sroda, godzina 11, przyszedlem do szkoly, juz czekal na mnie kumpel z klasy, bo tylko ja, on i jeszcze jakis jeden bolo, zdecydowalismy sie zdawac infe. Wchodzimy do pracowni, siadamy na kompach, wczesniej uprzedzilem kumpla zeby siadl na tych, w ktorych dzien wczesniej wladowalem do historii IE slownik informatyczny (tak na wszelki wypadek), chwala ci MS za historie. Zanim przysiedlismy, rozjebla mnie scena czytania regulaminu, zrobil to wyzej wspominany hitler, ale do niego to okreslenie nie pasuje, z hitlerem laczy go jedynie dupny was, ale koles jest tak niedoruchany jakich malo, mowi tak flegmatycznie, z takim olewajstwem w glosie, jakby wszystkich mial w dupie, bo jest bossem do kwadratu, nigdy nie spotkalem takiego fiuta w swoim zyciu, wiec jak narazie numeruje na pierwszej pozycji w mojej miedzywymiarowej liscie idiotow. Jego najlepszy text uslyszalem, jak poszedlem z moim kumplem do niego, prosic o wypozyczenie na chwile sprzetu pozwalajacego przetestowac prace dymplomowa.Idziemy do niego, kumpel zapodaje, czy moze pozyczyc oscyloskop, a on z takim olewajstwem, odpowiada "nie", pytamy czemu nie, odpowiedz dal godna krola "bo nie", dalsze proby pytania go o przyczyny jego decyzji skonczyly sie na tym, ze "nie ma humoru", wzialem kumpla za reke, bo juz chcial mu zapodac rownie "uprzejma" odpowiedz. Kutasa nie zapomne do konca zycia, jeszcze sie zdziwi jak w jego szkole wjebie BSA, albo policja i ktos za to zaplaci glowa, ofcoz odpowiednio powiadomie, kto jest winny. Ale pomijajac tego ciecia, trzeba bylo losowac pytania, modlilem sie zeby nie wylosowac czegos z accessa, bo gowna w zyciu nie uzywalem, wylosowalem za to pytania w stylu:
1) co to jest siec LAN, MAN, WAN.Wyjasnij pojecia internet, podstawowe uslugi internetu.
2) Zaprojektuj dla siebie dyplom za bardzo dobre wyniki z informatyki, korzystajac z Worda. Wykorzystaj elementy word-art, pisanie na tle dowolnej ilustracji. Mozesz wykazac sie znajomoscia HTMLa, projektujac dyplom w notatniku.
3) Utworz arkusz kalkulacyjny, ktory bedzie sluzyl do obliczenia pierwiastkow funkcji kwadratowej.
Moj kumpel wylosowal cos w stylu
1) Zaprojektowac jakies ciulstwo w wordzie na tabelkach. Mozna wykazac sie znajomoscia HTML projektujac to w notepadzie.
2) Nie pamietam ;)
3) Jak sposrod 10 liczb naturalnych wskazac najmniejsza liczbe? (algorytm)
Najpierw opowiem co zrobil kumpel, na te pierwsze, zaprojektowal sobie tabele w wordzie, zapisal do formatu HTML, pod notepadem usunal tagi, ze to z worda bylo robione i zapodal komisji objasnienie komend HTML, ci go sluchali oby tego proroka, heh niezly przekret, ale ta infa to jakas cala pokrecona.
Pierwsze pytanie, na jakie ja odpowiadalem to te LAN, MAN i WAN, zapodalem im rozwieniecie skrotow, protokoly sieci internet, itp.Wiec to jakos zniesli, moze poza tym jak zaczalem im truc o SSH i szyfrowaniu asymetrycznym ;). Moje drugie pytanie bylo piekne, wjebalem do worda, jakies ciulstwa z word-art'a wstawilem, taki dyplom, wjebalem tam pole textowe z napisam "Gratulacje" (nie wiedzialem jak sie to robi, ale mi kumpel pomogl, thx romek2), jakies obramowanie, jakies bajery, wszystko co znalazlem w menu. Trzecie bylo trudniejsze, musialem zajrzec do helpa, bo exela to drugi raz w zyciu widzialem, ale jakos to zrobilem, chociaz szybciej bym to zrobil piszac program, na kompilatorze, ktory dzien wczesniej instalowalem. Do tego trzeciego pytania przydupil sie moj ulubiony idiota, poniewaz nie podpisalem komorek w exelu, ze to jest parametr a to b to c, a to pierwiastek pierwszy i drugi, walnal mowe w stylu, ze jakby przyszedl tu laik to by nie wiedzial co jest grane, ze to marketing itp., brednie, az mnie korcilo, zeby powiedziec, ze z niego jest niezly benny hill, ale uratowal mnie inny koles z komisji, wtracajac sie do jego przemowy. Skonczylem odpowiadac jako ostatni, oposcilem sale i kazali nam poczekac na korytarzu, byla 12.15, nie wspomnialem o tym, ale w miedzyczasie, przyniesli piekne kanapki. Komisji zajelo 25 minut zeby je wessac i 5 minut zeby nas ocenic, bo zawolali nas dopiero po pol godziny, rzeczywiscie ciezki to problem ocenic 3 osoby, no ale kanapki byly wazniejsze, swieze pieczywo nie moglo sie zmarnowac. Dostalem 4, za te zajebane komentarze do komorek, chyba beda mi sie snily po nocach ;), ale na serio to olewka, i tak wiemy jakie sa wasze hasla na wszystkie mozliwe konta, wszak keyloger nie wisial tam przez pol roku na marne ;), hehe i kto jest gora?
Koncem koncow
Wcale nie bylo tak strasznie, tylko trzeba bylo wylosowac odpowiednie zestawy pytan ;), no i miec fuksa farciarze wy jedni ktorzy, wylosowaliscie ostatnie rzedy na auli ;).Gdybym wiedzial, ze matura to taka bulka z maslem, to bym sie w ogole nie przykladal do nauki. Nie warto marnowac zycia na bzdety, lepiej robic cos co sie kocha i nas rozwija, niz to do czego jestesmy zmuszani i lejemy na to porannym moczem. Odpowiedz godna mistrza Kuan Chej Lejna ;).
Trzy slowa od ojca prowadzacego
Sponsorem dzisiejszego kazania byly literki DM i People Are People, warto wspomniec, tez ze moja psychika nie ulegla pogorszeniu (ani poprawieniu). Greetz to romek2 ;)
bart/xt
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać