PiT^R

przed wami kolejny wieczszczur z butthead'em, tym razem w roli glownej wytapi czlowiek o wielu twarzach, PiT^R aka str0ng aka i tak dalej, ktory tylko dzis i tylko na lamach tAC'a, zdecydowal publicznie obnazyc swoje wnetrze. tego sie nie da przegapic, to po prostu trzeba zobaczyc, juf..

butthead: witaj PiT^R i dzieki, ze zdecydowales sie na udzielenie wywiadu do tAC'a. na poczatek tradycyjnie zaczniemy od banalnego pytania, aby sie lekko rozgrzac: ile wynosi pierwiastek szescienny z ilosci ziarenek piasku, znajdujacych sie w obrebie pustyni gobi? dla ulatwienia dodam, ze chodzi mi o stan na 17 dzien ofensywy napoleonskiej na san domingo. nie spiesz sie, masz cale dwie sekundy na odpowiedz.

PiT^R: Mam nawet kalkulator przy sobie, ale z grubsza interpolujac w myslach wychodzi mi cirka jebal jakies chuj wie :)

butthead: ok, skoro juz udalo sie rozwiac pierwsze negatywne emocje, mozemy przejsc do meritum. obecna technika tak mocno pierdolnela ludziom do glowy, ze wiekszosc rodzicow nagrywa na video pierwszy kroczek, pierwsze slowo i pierwsza kupke swoich pociech. ty zapewne nie masz tego nagranego, ale mysle, ze mozesz nam barwnie opowiedziec o swoich pierwszych krokach w swiecie crackingu: jak to sie zaczelo, kiedy to bylo, co toba powodowalo?

PiT^R: Osobiscie mam uczulenie na kamery, bo jesli taka znajduje sie w moim polu widzenia, a wlasciwie to odwrotnie, jesli ja znajduje sie w jej zasiegu, to zaraz musi mi sie przytrafic jakies nieszczescie, np. przedawkowanie alkoholu na studniowce, klasyczny orzel w tancu, czy wreszcie zgon na weselu znajomego po wypiciu szklanki vodki w buta pani mlodej. Co do moich poczatkow, to ostatnio zrobilem sobie remanent, bo prawde mowiac myslalem, ze wczesniej zaczalem niz myslalem ;) no i wyszlo mi, ze byla to polowa roku 1996. Zdecydowal o tym oczywiscie przypadek. Jako mlody i jurny student, poszedlem do pracowni informatycznej KIS na Politechnice Lodzkiej, coby poogladac troche screenow prezentujacych nature na rozne sposoby i warianty. Po kilku godzinach podziwiania znudzilo mi sie to, a poniewaz udalo mi sie opanowac sztuke obslugiwania wyszukiwarek zaczalem klepac slowa... hacking (!), crack... no i trafilem na ciekawe strony, zreszta jedna z nich istniala do niedawna, chociaz nie jestem pewien, czy od niej zaczynalem - www.suddendischarge.com. Pierwsze podejscia do lamania, to bol i krew na czole, ale jakos sie udalo i tak sie zaczelo.

butthead: co by nie mowic, rzuca sie po oczach twoja bezpardonowa postawa w stosunku do przejawow wszelkiego rodzaju lamerstwa i beginerstwa. zjebki, bany, kicki to dla ciebie chleb powszedni.. czy rola 'pogromcy robactwa' wynika u ciebie z wewnetrznej potrzeby niszczenia slabych charakterow, czy tez moze w glebi ducha jestes milym czlowiekiem, ktory jedynie na zewnatrz udaje bezwzglednego twardziela?

PiT^R: Uwazam,ze ktos kto chce byc (jest) crackerem, musi sie wyrozniac inteligencja, charakterem i upartoscia. Uzyje tu znienawidzonego przez wielu slowa "elita". Crackerzy to elita spoleczenstwa "cybernetycznego". Posiadaja ogromna wiedze i umiejetnosci. Sprzataczka czy kierowca moze zostac prawie kazdy, crackerem malo kto, wiec nalezy wymagac od ludzi, ktorzy sie chca tym zajmowac jakiegos minimalnego poziomu. Moze to brzmi jak spiew pawia, ale takie jest moje zdanie. Kiedy po raz n-ty slysze magiczne pytanie o sredniki w winice.dat, to mam dosc. Zdaje sobie sprawe, ze za kazdym razem zadaje je inna osoba, ale biorac pod uwage ogol i ilosc napisanych na ten temat faq, tacy goscie sa dla mnie zdyskwalifikowani. Byc moze nie mam racji, ale pisze to co mysle. Co do tepienia beginerstwa, to tu sie nie zgodze. Wielu osobom pomoglem, ale oni tego naprawde chcieli, nie byli upierdliwi i nie zadawali podstawowych pytan. Cracker nie moze miec slabego charakteru, bo jesli dajmy na to nawali sie na CiP'ie, to musi umiec wrocic przez pol Polski do domu w stanie obnizonej grawitacji, a tego mieczak nie zrobi ;) Nie uwazam sie za twardziela, a nawet moge smialo stwierdzic, ze wybaczanie przychodzi mi naprawde latwo i nie potrafie dlugo sie gniewac (wyjatek: tesciowa).

butthead: czy wedlug ciebie scena crackerska jest dobrym miejscem na wszelkiego rodzaje wojenki i klotnie? a moze powinien panowac ogolny friendship: wszyscy ludzie sobie pomagaja, liza sie po fiutach i rozsylaja buziaki zamiast waglikow?

PiT^R: Podoba mi sie to pytanie :) Scena crackerska dla mnie jest jak zycie. Wszystko sie musi w niej dziac. I klotnie. I przyjaznie. Jesli bedziemy sie wszyscy lizac po dupach, to to bedzie klub gejowski pomieszany z towarzystwem wzajemnej adoracji i klakierstwem. Jesli bedziemy sie tylko klocic i rywalizowac xtreeme, to zatrzymamy sie w rozwoju. Ale mieszajac te dwie rzeczy otrzymamy cos co pozwoli dojsc do czegos. Pomoc i rywalizacja musi byc. Domyslam sie, ze w tym pytaniu pijesz do mojego niechetnego podejscia do Tepexa i jego grupki. Tu musze wyjasnic, ze staram sie nie oceniac ludzi po grupach, tylko po tym co pokazuja soba. Wezmy na przyklad takiego barta^xt. Ile roznych numerow wycial, to chyba wszyscy wiemy, ale gosc ma taka klase, umiejetnosci i pomysly, ze czego jak czego ale szacunku sceny crackerskiej mu napewno nie brakuje. Z drugiej strony wezmy takiego Creepera. Chcial zablysnac i w zinie UnderPL napisal taki text, ze przynajmniej u mnie ma przejebane na dlugi czas. Jest spora grupa crackerow, ktorych laczy prawdziwy friendship. Z moich obserwacji takie rewolucje i niesnaski zaczynaja sie od osob, ktore nie byly na zadnym zjezdzie (oczywiscie nie wszystkich).

butthead: byles [a moze nawet ciagle jestes] memberem grupy CookieCrk. czy widzisz jakis sens w istnieniu grupy, ktora wlasciwie nic nie robi? aa, no i przy okazji moze nam nakreslisz obecna sytuacje panujaca w temacie tej ekipy, tzn. istniejecie jeszcze czy nie?

PiT^R: Tu istnieje dosc ciekawa sytuacja. Jako grupa nie robimy od dawna nic, ale jakos nie spotkalem sie z glosami, zeby sie rozwiazac. Mysle, ze wynika to z faktu iz laczy nas (memberow CookieCrK) naprawde duza przyjazn. Zadalem sobie pytanie, czy oficjalny rozpad cos zmieni. Ano nic. Wiec niech bedzie jak jest.

butthead: byles rowniez memberem grupy CrackPL. dlaczego dolaczyles akurat tam, a nie na przyklad do AAoCG? czyzby zadecydowala magia nazwy? jak wygladal upadek legendy z perspektywy czlowieka, ktory dolaczyl do niej w koncowym okresie dzialalnosci?

PiT^R: Tu musze pokazac paluchem na smole ;) Do niedawna mieszkalismy niedaleko siebie, na ircu tez ciagle gadalismy, a nawet lamalismy razem przez irca. Zreszta do lamania na UPX doszlismy wlasnie w ten sposob. Gdy ruszylo rp2k i szlo mi calkiem niezle, smolka stwierdzil, ze szkoda zeby sie punkty marnowaly i tak sie stalo. Jesli chodzi o koniec grupy, to stal sie akurat w czasie, kiedy i moje zycie uleglo wielu zmianom. Zmiana miejsca zamieszkania, koniec studiow, praca, niezapomniane "dyskusje" z tesciowa i wiele innych. W sumie przeszedlem kolo tego bokiem, a ze memberem bylem krotko, wiec i szczery zal nie jest wielki. Mysle, ze bardziej zaluje tej grupy z historycznego punktu widzenia, niz z osobistego.

butthead: swego czasu twoja produktywnosc urosla wrecz do rangi kultu... ah, nie raz slyszalem z ust newbiesow: 'chcialbym lamac tyle progzos co str0ng - to jest big boss madafaka'. z drugiej jednak strony praktycznie w ogole nie wypuszczales keygenow, ograniczajac sie jedynie do mniej czasochlonnych rozwiazan.. dlaczego?

PiT^R: Odpowiedz jest prosta. Nie lubie keygenow. Zawsze mialem dylemat, czy publikowac moje cracki i seriale, a zaczalem to tak naprawde robic dopiero dla rp2k. Irytuja mnie ludzie, ktorzy dostaja keygena do lapy i pisza do Ciebie maila "gdzie ten numerek wpisac". Nie mam szacunku dla ludzi ktorzy tak robia. Wiem jak to brzmi, ale wali mnie to. Co do ilosci puszczanych przeze mnie produkcji to bylo tam drugie dno, o ktorym nie chce pisac.

butthead: czy nie nudzilo cie lamanie setek programow, ktorych zabezpieczenia w gruncie rzeczy bardzo malo sie od siebie roznily? a moze to wlasnie nuda byla przyczyna twojej rezygnacji z uprawiania czynnego cracku?

PiT^R: Jak juz wspomnialem, te ilosci wymuszone byly pewnym zdarzeniem. Moja rezygnacja wynikla moze nie tyle ze znudzenia, co z nowego trybu zycia. Od 6 m-cy pracuje nad programem do kafejki internetowej i zdecydowanie sprawia mi to duzo wieksza frajde niz lamanie.

butthead: jaki jest twoj stosunek do crackmes? bawisz sie tym czasem, czy tez odrzucasz, twierdzac ze prawdziwym wyzwaniem moze byc tylko normalny software?

PiT^R: To jak bieganie po poligonie z kalachem pelnym slepakow. W zyciu zlamalem ze 2-3 crackme. Zawsze bylo mi szkoda czasu na lamanie tylko dla idei czegos tylko do tego stworzonego ;)

butthead: byles jedna z osob zaangazowanych w zainicjowanie rp2k. jak oceniasz ten projekt z perspektywy czasu? czy satysfakcjonuje cie sytuacja, jaka tam panuje obecnie?

PiT^R: Szczerze mowiac nie wiem dokladnie jak jest wiec nie umiem odpowiedziec na to pytanie.

butthead: jako staly bywalec #crackpl powiedz co takiego ciekawego widzisz w irc? czy nie razi cie permanentna glupota czesci przesiadujacych tam ludzi?

PiT^R: Patrzenie na #crackpl zalezy od wielu czynnikow. Jakie masz lacze, ile masz czasu na siedzenie na ircu, itp. Irc jesli sie chce moze byc naprawde ciekawy i mozna sie wiele dowiedziec. Znalezc pomoc czy przyjaciol. To sposob na spedzenie czasu. Nikt nikogo nie zmusza do siedzenia. Droga wolna. Ja to lubie, bo spotykam codziennie ludzi ktorych szanuje i z ktorymi lubie rozmawiac. A reszta to dodatek, cos jak gowno na zderzaku mojego porsche (marzenia).

butthead: ostatnio straszliwie modnym tematem stalo sie RSA.. media, tenbit i gazeta na mazowszu co chwila cos o tym pisza, wiec moze ty rowniez sie wypowiesz.. czy zgadzasz sie z twierdzeniem, ze RSA stanowi dla crackerow identyczny problem, co BSE dla hodowcow bydla?

PiT^R: Ja na to patrze troche z przymruzeniem oka. Nie ma rzeczy niemozliwych. Kiedys problemem bylo spakowane exe, a teraz mamy RSA. Realnie na to patrzac wszystko da sie rozpieprzyc, tylko ze to kwestia czasu. Zreszta to juz nie moj problem, ja jestem na emeryturze ;)

butthead: wyobraz sobie, ze wlaczasz tv, a tam robi 'wygiete biodra' korzeniowski zapierdala do mety.. jest juz tuz, tuz... zostalo mu kilkaset metrow, przeciwnicy co najmniej kilka kilometrow za nim, a tu koles nagle sobie przysiada, wyjmuje browarka i oddaje w zasadzie pewne zwyciestwo. a teraz przypomnij sobie jak wygladal finisz zeszlorocznej rp2k i powiedz mi jak to jest mozliwe, zeby prowadzic przez tyle czasu i tak latwo oddac zwyciestwo? nagle stwierdziles, ze rp jest lame i zlales sprawe, czy tez kryje sie za tym cos innego?

PiT^R: Tak sie zlozylo, ze w tym okresie zmienilo sie moje zycie (patrz wyzej). Poza tym nie zalezalo mi na pierwszej pozycji. Nie zalezalo mi na niczym. Zajalem sie realem, bo rodzina na glowie, firma i inne klopoty. W takiej sytuacji tylko to sie liczy, a cracking jak zabawki - polecial w kat.

butthead: ciekawi mnie historia twoich 'stu tysiecy' xywek.. czemu miales ich az tyle i ktora jest aktualnie oficjalna?

PiT^R: Mialem w sumie chyba 4. Takie byly potrzeby, o ktorych nie napisze :P Teraz mam PiT^R, ale nudzi mi sie i mysle nad zmiana ;)

butthead: a co tam slychac w zyciu przywatnym, obywatelu?

PiT^R: Praca, praca, praca. Po pracy pisze wspomniany programik. Niedawno okazalo sie, ze nie tylko to robie i na poczatku przyszlego roku spodziewam sie drugiego dzidziusia (powinienem napisac, ze to zona sie spodziewa, ale jestem za rownouprawnieniem ;)

butthead: do jakiego stopnia scena moze wplywac na nasze normalne zycie? gdzie przebiega wedlug ciebie granica, po ktorej przekroczeniu znajdujemy sie na dnie, bez widokow na przyszlosc?

PiT^R: Bardzo wazne i powazne pytanie. Mysle, ze nie zdajemy sobie czesto sprawy, jak szybko scena, praca dla niej i cracking moze stac sie nalogiem. W moim wypadku zamiast sceny wstawil bym irca. Cracking i irc zmarnowaly pewien etap mojego zycia. Studia musze konczyc zaocznie. Pisze to, zeby przestrzec wielu przed takim postepowaniem. Najwazniejszy jest real. Nie dajcie sie wciagnac za gleboko, bo pozniej moze sie nie dac wielu rzeczy naprawic. W moim wypadku skonczylo sie to najlepiej, jak tylko moglo, ale o maly wlos moglem znalezc sie duzo nizej.

butthead: co oznacza dla ciebie slowo 'elite'? czy czlowiek, ktorego mozna obdazyc takim epitetem powinien sie wyrozniac: a] dokonaniami, b] umiejetnosciami, c] szybkim dostepem do warez'ow, d] wysoka kultura osobista?

PiT^R: Zdecydowanie D i B, ale jak na to patrze z dystansu, to dla mnie rzecz duzo bardziej skomplikowana. Znowu uprzedzilem pytanie piszac o tym wczesniej :) A smola dobrze radzil, zeby przed odpowiedziami wypic piwko %) To moze zajme sie ta kultura osobista. Tu niestety mam problem. Za duzo kurwa bluzgam. Mysle, ze jestem za nerwowy. Staram sie nad tym pracowac, tym bardziej, ze ostatnio przez nerwy mam klopoty ze zdrowiem. Stres w zyciu prywatnym potrafi naprawde zniszczyc organizm. Moja rada. Smiejcie sie czesto i gdy Was cos zdenerwuje powtarzajcie sobie w myslach "mam to w dupie". Naprawde wyjdziecie na tym niezle. A ja mam nerwice zoladka i nie wolno mi pic piwa :P

butthead: co sadzisz o dzialajacych aktualnie grupkach na naszej lokalnej scenie crack? czy ich poziom jest wedlug ciebie ok, czy tez stanowia one po prostu wysypiska lamerii?

PiT^R: Nic nie sadze, a wlasciwie prawie nic. Poprostu nie siedze juz prawie w tym temacie. Ale mam jedno ale. Czytalem ostatniego zina UnderPL i nie wiem co o tym myslec. Czy juz wszystkie tematy w dziedzinie crackingu sa tak dokladnie opisane, ze co niektorzy zajeli sie watpliwej jakosci publicystyka, czy po prostu na nic innego ich nie stac. Ostatnio mam tred do wracania do crackingu, nie wiem czy to tesknota czy nalog, ale zaczalem dokladniej obserwowac scene. Na razie nie mam zdania i pewnie zanim je sobie wyrobie to uplynie troche piwa w Warce.

butthead: no i po wszystkim. widzisz, a nie mowilem ze nie bedzie bolalo? chcesz kogos pozdrowic? no to migiem, bo akcyza na prad wzrosla..

PiT^R: To ja szybciutko pozdrawiam maaaameee, taaaateee i ta fajna dupe z warzywniaka

butthead: thx & cya!