tato^CrackPL

wieczor z butthead'em, czyli tato/ex. crackpl odslania kulisy wszystkiego co jeszcze nie zostalo rozkulisowane.

ok, bohaterem dzisiejszego wywiadu jest kolejna postac z gatunku, ze sie takim przyrodniczym terminem posluze, 'tych ktorych przedstawiac nie trzeba'. i tyle mysle wystarczy w zupelnosci, jesli chodzi o wprowadzenie, reszta jest milcz^H^H^H^H^H.. ee.. wywiadem.

butthead: uhh.. siem lekko zestresowalem taka gwiazde przepytywac, uhh... rece mi sie poca, kark mi sie poci, pachy mi sie poca... a co tobie poci sie najczesciej podczas crackowania programow? :]

tato: Gwiazda... Ciesze sie, ze KTOS TAKI JAK TY odbiera mnie w ten sposob! Zatem teraz jest nas juz dwoch... ;-)))

butthead: znany jestes pod dosyc nietypowym nickiem tato. dlaczego wlasnie tak? czy nie myslales moze nigdy o zmianie na jakies bardziej scenowe pseudo w stylu father, papanostra, ojciec dyrektor, motherfuc.. tfu... albo chociazby na wujek dobra rada?

tato: Pytasz serio? No dobra, zatem szczerze: kiedy TO WSZYSTKO sie zaczynalo, osobnicy hasajacy na liscie dyskusyjnej o nazwie "HackPL" prezentowali sposob bycia stosowny raczej dla "kiboli" (nic nie ujmujac tej wdziecznej grupie entuzjastow sportu). Wydawalo mi sie, ze przyjecie takiego nick'a, i stosownego do niego sposobu bycia, uchroni mnie od koniecznosci podejmowania dyskusji na argumenty typu "pierdol sie !!!". Wymyslony sposob okazal sie na tyle skuteczny, ze nawet ZOMO i GustawKit dali sie nabrac i, zniesmaczeni panujaca TAM atmosfera, zaprosili mnie do swego zacnego grona. Takie byly poczatki malo znanej i bardzo hermetycznej grupy entuzjastow "sztuki binarnej" zwanych przez siebie samych i przez innych CrackPl...

butthead: dobra, teraz sobie zapal fajeczke, usiadz przy kominku i jak na prawdziwego tate przystalo opowiedz o tym jak to byles poczatkujacym. skad sie wzielo zainteresowanie lamianiem programow i jak wygladaly twoje pierwsze proby?

tato: ??????? ;-)))))) W czasie kiedy zaczynalem dysponowalem oszalamiajacym sprzetem typu ATARI ST 512. Naped dyskietek mial 720 kb pojemnosci i wiekszosc fajnych gierek byla dla mnie niedostepna. Za to miescily sie na nich jakies "uzytki" ;-))) Pierwszym WIELKIM osiagnieciem bylo ROZPAKOWANIE jakiegos exeka (pod ST to chyba nie byly pliki EXE ???!) do dziewiczej postaci i "mieszanie" w angielskich stringach ;-))) Czyli klasyka ... pozniej jakis "zajebisty" (tak mawiaja w telewizorku, sam slyszalem !) komputer IBM PC 286 (jaki on tam IBM, zwykly skladak !), z dobrym, szybkim zegarem 20 MHz, 10 Mb HDD i napedem dyskietek wyprzedzajacym epoke o jakies 2 lata: 3,5 calowe !!! Zostalo mi sporo tych dyskietek z czasow ATARI. Odkrylem, ze po wywierceniu dziurki w odpowiednim miejscu byly identyfikowane jako 1,44 Mb ;-))))

butthead: w jakich okolicznosciach wcisnales sie w szeregi crackpl? opowiedz moze w telegraficznym skrocie jak wygladala ewolucja tej zacnej grupki od anno domicostam 1998 do chwili jej upadku [badz tez zawieszenia dzialalnosci :]..

tato: Zawieszenie ?! Niestety ! Dostrzeglem juz nieodwracalnosc rozpadu grupy. To juz czas przeszly dokonany...

A poczatki...
Trzeba pamietac w jakim to bylo czasie! TPSA "oddalo" uzytkownikom numer dostepowy, modem 14.400 byl raczej duzym wydatkiem, w internecie jezyk polski byl czyms absolutnie egzotycznym... W takiej atmosferze zebranie sie w "jednym miejscu" ludzi o podobnych do moich, rownie wypaczonych zainteresowaniach, graniczylo z cudem! A jednak...

OJCOWIE ZALOZYCIELE grupy CrackPl, (czyli, BACZNOSC!!!: ZOMO i GustawKit! SPOCZNIJ!!!) zwrocili sie do uczestnikow, "pozal sie Boze - listy dyskusyjnej" HackPl z propozycja "wymiany doswiadczen" w interesujacych NAS tematach. Wreszcie znalazlem kogos, kto mial obsesje na tyle zblizone do moich, ze CHCIALEM z nim o nich pogadac! ;-)))

Zbierali sie wokol nas ludzie wielkiego formatu, chetni do niesienia pomocy i dzielenia sie swoja wiedza z innymi. Nie bylo wsrod nas rywalizacji, checi dominacji, ale jakas rzadko spotykana pasja i gotowosc do wpolpracy ;-))) W tej grupie zaczynali niemal wszyscy, ktorzy pozniej zostali leaderami wlasnych grup. Wierze (ba, mielismy tego dowody !) ze wiekszosc z nich, do dzis wspomina tamte czasy z sympatia. Historia (czytaj: przypadek !) wyznaczyla nam role nauczycieli. Ulozylo sie to tak jakos samo: poczatkujacy pytali o wpisy w pliku konfiguracyjnym SoftIce, odpowiadali im Ci co juz byli "mocno obeznani" i wiedzieli od miesiaca o tych nieszczesnych srednikach ;-))) Padaly oczywiscie takze bardziej interesujace pytania, wowczas zabieral glos ktos kto mial cos do powiedzenia. Nie bylo slychac tekstow typu "wal sie na ryj" !!! Cos z tej atmosfery pozostalo jeszcze na funkcjonujacych listach dyskusyjnych, ale juz schodza na psy, juz i je ogarnia marazm...

butthead: podobno po odejsciu smoly & ska mialy byc jakies przetasowania w skladzie crackpl, korniki cos przebakiwaly o przejeciu przez ciebie steru w ekipie... ogolnie opowiedz nam teraz na spokojnie jak to bylo i dlaczego gowno, mowiac oglednie, z tego wyszlo?

tato: Bardzo wczesnie wycofal sie z "zycia publicznego" ZOMO, dluuugo niekwestionowanym leaderem byl GustawKit ... Smola dolaczyl do nas na pewnym etapie, grupa byla wowczas jeszcze aktywna, wszystko szlo dobrze. Wykazywal sie duza aktywnoscia i, wobec niewielkiej aktywnosci dotychczasowego kierownictwa, naturalnie, zyskal "z marszu" pozycje nowego leadera. Jednak wydaje mi sie, ze wsrod nas nie bylo potrzeby ustalania dominacji ani hierarchii. Poznalem wszystkich z "wierchuszki" grupy osobiscie, w trakcie dosc swobodnej wymiany pogladow (czyli przy piwie!, na spotkaniu w Cra(c)kowie), i nie sadze by celem ktoregokolwiek z nas bylo jakkowliek rozumiane "przewodzenie". Ja sam rowniez NIGDY nie "kombinowalem" nad przejeciem "przywodztwa" w grupie. Ciazylaby mi niepomiernie taka funkcja! Te plotki wziely sie zapewne z mojej niefortunnie sformulowanej wypowiedzi na wewnetrznym forum grupy: jej celem mialo byc wyjasnienie systuacji i uzmyslowienie powagi kryzysu ktory nadszedl (a mielismy ich juz kilka wczesniej!) tym co nie zauwazyli go jeszcze i proba zaktywizowania ich (a moze NAS??? Bo i mnie przeciez!). Niestety: nic nie trwa wiecznie! W grupie nie bylo juz osob (ze STAREGO skladu!) ktorym jeszcze chcialoby sie! Nasz czas przeminal, wypalilismy sie juz, wygasl entuzjazm! Glowe dam, ze kazdy z nas cos tam sobie "dlubie", ale upublicznianie tego co wymyslilismy jak nie cieszy jak kiedys... A nowi... na coz: sa "NOWI"! Byl czas, ze CrackPl COS ZNACZYLO! Nie chcialbym ODDAWAC im TEGO ot tak, za darmo! Niech pokaza, pod wlasnym sztandarem co soba reprezentuja... A kiedy wreszcie, po latach ciezkiej pracy, zdobeda swoimi dokonaniami nasze uznanie i nadal beda chcieli wystepowac pod szyldem CrackPl to bedziemy mogli te kwestie powtornie podjac do dyskusji! ;-))) Tylko niech mnie nikt nie pyta co kwartal czy MOIM zdaniem "to juz ?!" ;-)))

butthead: a teraz z troche innej beczki... jezeli mialbys zostac dawca organow to ktorym podzielil bys sie z bliznimi w pierwszej kolejnosci i dlaczego? :]

tato: Jeszcze za zycia nie oddalbym nic! Wprawdzie tyle razy dostalem "po palcach", ze chetnie zagwarantowalbym sobie nietykalnosc w tej kwestii, jednak nie w ten sposob! Po smierci niech biora co chca, np. okulary: dobre, MOCNE, solidne jak mebel...

...Byle nie klawiature: na niej chce, jak zwykle dotad, zapadac w sen ;-)))

butthead: czy serce ci sie kraja, a kosa w kieszeni otwiera gdy widzisz jaka sytuacja panuje na tetniacych niegdys zyciem listach cp-forum i pochodnych? jak sie na to zaopatrujesz z perspektywy, jakby nie bylo, weterana-kombatanta polskiego crackingu?

tato: Przysluchuje sie toczacej sie tam "dyskusji", ale nie ogarniaja takie refleksje ;-))) Grupa ludzi gawedzi sobie na tematy ich interesujace, w sposob ktory im odpowiada. Jesli tematy poruszane nie interesuja mnie, nie zabieram glosu. Jesli czynia to w sposob razacy moje uszy, odsuwam sie troche dalej i juz mozna to scierpiec. Wszak udzial w tej wymianie uwag nie jest obowiazkowy... Niemniej takie forum powinno istniec chocby tylko po to bysmy mogli spytac kogos o swoje braki w wiedzy! Nikt nie wie wszystkiego... A ze wszystko schodzi na psy to fakt! Ale mnie nie chce sie juz temu przeciwdzialac, sa inni, mlodsi, moze wiec oni dadza sobie z tym rade. Ja nie mam pomyslu...

butthead: w zwiazku z powyzszym... skoro jestes juz kombatantem polskiego crackingu nie myslales kiedys o tym, zeby sie upomniec u lokalnej wladzy o np. znizki w czerwoniakach? czy nie sadzisz, ze wszyscy starzy crackersi powinni sie zebrac i zalozyc wlasny zwiazek zawodowy, ktory by o to zadbal?

tato: Co Ty z tym "kombatantem" ? Ja kombatantem ? Kombatant to, w moim wyobrazeniu, taki "bojownik", co to "latami w okopach", potem "ruch oporu", przesladowany przez "organa", pozniej zrehabilitowany, ze to niby wczesniej nieslusznie... A ja?! Nie bylem w "lesie", nie zszedlem do "podziemia", wladza nie ma mi nic do zawdzieczenia w tej kwestii! A jakby sie doszukiwac to moze nawet byc przeciwnie z ta "wdziecznoscia" ;-))) Nie ma co liczyc na znizki, czy dodatki kombatanckie... Pomysl dobrowolnego wciagniecia na jakas liste takze mi sie nie podoba: w mlodosci troche tych programow "popelnilem", gdyby tak dali mi 1 rok za kazdy z nich to DOZYWOCIE byloby pewnie lagodniejsza kara! ;-))) Ale z tym zwiazkiem to nie jest do konca zly pomysl: tyle, ze nie zwiazek, a lista dyskusyjna! I zasady typowo masonskie: zadnych newbie, tylko "po znajomosci"! Najczystsze kumoterstwo i nepotyzm jako obowiazujaca zasada! Nawet jesli nie zostalbym dopuszczony, to trudno... ;-)))

butthead: reverser czy cracker - ktorym z tych pojec predzej bylbys sklonny okreslic swoja osobe i dlaczego?

tato: Hmmm... Wolalbym sformulowanie "reverser", lepiej oddaje sedno tego o co, w moim przekonaniu, chodzi w tym wszystkim: "wejsc" w program, odtworzyc tok rozumowania jego tworcy, wykorzystac "mechanizmy obronne" programu przeciwko nim samym... Jednak jesli mam byc szczery znacznie wiecej programow "zlamalem" niz "zreversowalem", glownie dlatego, ze nie bylo czego "reversowac" ;-)))

butthead: lewy czy prawy - ktory ze swoich oczodolow dazysz wieksza sympatia i dlaczego?

tato: Wydaje mi sie, ze z oboma jestem zwiazany w rownym stopniu...

butthead: zlodziej czy filantrop - ktorym z tych pojec predzej bylbys sklonny okreslic crackerow wypuszczajacych swoje dziela w obieg masowy i dlaczego leni.. ee.. i dlaczego?

tato: To juz pytanie calkiem serio! Trudne! I nie ma jednoznacznej odpowiedzi! Zastanawialem sie nad tym zagadnieniem wielokrotnie i zawsze wytraca mnie to z rownowagi. Ludzie majacy hobby rownie idiotyczne jak nasze sa potrzebni spoleczenstwu, sa potrzebni nawet dystrybutorom programow. Sprawa jest oczywista: gdyby uzytkownik nie zachowalby sie zachlannie i nie gromadzil wszelkich aplikacji "jak leci", to nie wiedzialby nawet o istnieniu tych, na oko, niepotrzebnych mu. A gdyby wiedzial, to nie odczuwalby potrzeby ich uzytkowania. A gdyby nawet odczuwal taka potrzebe to nie dalby sie przekonac do wydawania 10 baniek na program, ktory moze wysypac sie w dowolnym momencie i zniszczyc dane gromadzone mozolnie przez lata ! Jesli jednak "kupi" taki program, wpelni funkcjonalny!, za np. 20 zlociszy to uruchomi go kiedys, stwierdzi ze IDEALNIE przystaje do jego potrzeb i zacznie go uzytkowac! Po latach, probujac byc "oryginalnym", wyda wreszcie te 10 baniek na nowa wersje programu, ktorego walory juz zna, obslugujacego dane ktore juz zdazyl zgromadzic! ;-)))

Niemniej kwalifikacja prawna jest jasna: TO jest zakazane !!!

Z drugiej strony presja jaka nasze hobby wywiera na producentow programow powoduje, ze staja sie one z wersji na wersje bardziej funkcjonalne, lepiej dopracowane w trosce o klienta, o ktorego trzeba dbac bo inaczej wroci na ASTALAVISTA ;-)))

Ludzie publikujacy, jak my, swoje "dokonania" pelnia role szczupaka w stawie: taki szczupak wprawdzie "tnie" ryby hodowlane, ale bez niego ich populacja bylaby zbyt liczna i wyzarlyby "zielone" w calym stawie! Rownowaga systemu zostalyby ZACHWIANA! Wszelkiej masci crackerzy pomagaja zachowac te rownowage!!! Wiem, Wysoki Sadzie, ze nieswiadomie, ale jednak! ;-)))

Pamietajmy jednak o tym, ze bywaja wieksze ryby, ONE poluja na szczupaki, nie jest to wiec tylko gra do jednej bramki...

butthead: hmm.. czy odniosles kiedykolwiek jakies obrazenia podczas korzystania z debugera?? chodzi mianowicie o wszelkiego rodzaju rany ciete, klute, poparzenia stopnia drugiego, trzeciego i pierwszego, wylewy krwi do lewej badz prawej stopy, tudziez inne trwale zaburzenia twojej cielesnosci? czy przestrzegasz przepisow bhp podczas crackingu?

tato: Kiedys bylem tak blisko OSTATECZNEGO ROZWIAZANIA pewnej kwestii, ze az wstrzymalem oddech... niestety tylko mi sie wydawalo ze jestem juz blisko i o malo sie nie udusilem!

Z zasad BHP z najwieksza surowoscia egzekwuje tylko jedna: przerwy na zaparzenie swiezej i mocnej kawy nie rzadziej niz co 36 godzin. Co dziwne, mimo takiego rezimu, zdarzaja mi sie zaklocenia pracy blednika i omamy wzrokowe, ale to moze byc efektem hipnotycznych wlasciwosci wnetrza systemu operacyjnego ogladanego z perspektywy SoftIce'a ;-)))

butthead: polska scena crack od a do z w twoich oczach - przeszlosc, przyszlosc, aktualnosc - rozwin temat w oparciu o ulubione utwory literackie.

tato: Ostatnio czytalem "Programming in Assembly" (autor nieznany bo cos sie zle sciagnelo!), ale TO chyba sie nie nadaje "do rozwiniecia"...

Posluze sie zatem anegtota: w pewnym panstewku doszlo do przewrotu politycznego. Niezadowoleni z rzadow Prezydenta Generalowie obalili go i sila przejeli wladze. Po plomiennym, pelnym patriotycznych frazesow, przemowieniu telewizyjnym nastala zwykla codziennosc... Jednak niezadowoleni z rzadow Generalow Pulkownicy dokonali puczu wojskowego i przejeli sila wladze. Ustalonym trybem ich przedstawiciel wyglosil plomienne i pelne frazesow, choc krotkie raczej expose... Kiedy niezadowoleni z rzadow Pulkownikow Oficerowie, po przejeciu wladzy, wydelegowali swego przedstawiciela do wygloszenia w telewizji przemowienia, ten jak przystalo na oficera liniowego, mowil krotko, zwiezle i na temat... Przedstawiciele kadry Podoficerskiej, po przejeciu wladzy sila oddelegowali swego przedstawiciel by ten, przed kamerami telewizji, w porze najwiekszej ogladalnosci wyglosil ICH Oredzie Do Narodu. Ten zas stanal dumnie w samym centrum studia telewizyjnego, posrod okazalej swity, otoczony przez poplecznikow... Kiedy nadszedl czas, w swietle zapalonych reflektorow, przed obiektywami wymierzonych w niego kamer telewizyjnych, zmieszal sie, zajaknal, zczerwienial z wysilku... Wreszcie demonstarcyjnie podniosl w gore piache i wydusil z siebie: "Ech, kurwa wasza mac!" ;-)))

Wybacz slownictwo, ale to byl cytat, przyjmniej taki "mniej wiecej", z pamieci...

butthead: jak wszyscy dobrze wiedza: 'oswieca sie umysly jedynie plonacym stosem; prawda zas niezdolna jest blyszczec wlasnym swiatlem'. czy w zwiazku z tym jestes zwolennikiem masowej eksterminacji paletajacego sie w kolo lamerstwa? a moze kazdej lame-istotce podajesz swoja pomocna dlon?

tato: Nie depcze pojedynczych mrowek (glownie dlatego ze mi sie nie chce), nie zmieniam jednak pasa ruchu nawet jesli przed maska samochodu dostrzege mrowke (z tych samych zreszta powodow), omijam za to z szacunkiem mrowiska. TU juz widac dokonania: mnostwo pracy i jej efekty !!! Ludzie niemal zawsze dostrzegaja "aspekt uzytkowy" tego co robimy. Nasza odmowa "wspolpracy" mobilizuje ich zwykle do podejmowania wlasnych prob wejscia w "te klimaty". Wiekszosc nie wytrzyma, ulegnie, podda sie, niektorym jednak sie uda: przebrna przez pierwsze rafy, przeszukaja archiwa list dyskusyjnych, poczytaja HowTo, zglebia podstawy. Beda probowac samodzielnie...

Jesli spytaja wowczas o konkrety to dlaczego nie, jesli bedzie mi sie jeszcze chcialo pewnie im podpowiem! Ale powinni juz wiedziec o co pytaja... ;-)))

butthead: jak widzisz zaczynam wyciagac ze swojej pamieci coraz mniej zwiazane z tematem mysli, dlatego tez chyba zgodzisz sie ze przyszedl czas aby skonczyc te farse... ups... wywiad oczywiscie ;] tak wiec pomachaj swoim znajomym, pokaz jezyk swoim wrogom i zarzuc jakims madrym zdaniem dla potomnych...

tato: Zatem niech sie stanie! Wszystkim ktorych znam zycze "oby Wam sie"... Wszystkim ktorzy mnie znaja zycze o wiele, wiele lepiej ;-)))

butthead: dzieki wielkie, trzymaj sie i do nastepnego, oby lepszego, wywiadu :] nerka!